Unijne marzenia Gruzinów i Mołdawian
Gruzja i Mołdawia dołączyły do Ukrainy i złożyły własne wnioski o status państwa kandydującego do UE. W obliczu rosyjskiej agresji Tbilisi i Kiszyniów wysłały mocny sygnał o swoich aspiracjach
Zgłoszenie wniosku o nadanie Ukrainie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego odbiło się dużym echem. Choć Zełenski zaapelował o nadanie wnioskowi specjalnej ścieżki, Komisja Europejska studziła w ubiegłym tygodniu nastroje, tłumacząc, że akcesja to długotrwały proces. Ukraina otrzymała silne wsparcie europarlamentu, ale – jak argumentował szef unijnej dyplomacji Josep Borrell – obecnie działania unijnych organów są ukierunkowane na doraźną pomoc, w tym humanitarną i w zakresie dostaw broni.
Nie zraziło to jednak Gruzji i Mołdawii, które w czwartek złożyły własne wnioski. Premier Gruzji Irakli Gharibaszwili określił ten ruch jako „historyczny dzień dla Gruzji”, a prezydent Mołdawii Maia Sandu zapewniła, że obywatele kraju są „przygotowani do ciężkiej pracy” na rzecz członkostwa. Oba kraje znajdują się w orbicie zainteresowań unijnej dyplomacji, której szef w minionych dniach wizytował Kiszyniów. Borrell po rozpoczęciu inwazji rosyjskiej na Ukrainę zapewniał, że unijna dyplomacja będzie uważnie śledzić sytuację w krajach, które potencjalnie leżą w zasięgu zainteresowania Rosji, w tym na Bałkanach Zachodnich, w Mołdawii i Gruzji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.