Dziennik Gazeta Prawana logo

Imperialna przeszłość blokuje przyszłość

W 2002 r. mieszkańcy Gibraltaru powiedzieli Hiszpanom „nie”
W 2002 r. mieszkańcy Gibraltaru powiedzieli Hiszpanom „nie”nieznane / fot. A. Carrasco Ragel/EPA/PAP
21 listopada 2018

W niedzielę nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej. Jego sukces zależy m.in. od ustaleń dotyczących cypla zamieszkanego przez 30 tys. osób

Chodzi oczywiście o Gibraltar, leżące na południowym skraju Półwyspu Iberyjskiego brytyjskie terytorium zamorskie. Dotychczas kwestia należącego do Zjednoczonego Królestwa cypla nie wzbudzała większych kontrowersji. Co więcej, jeszcze w ubiegłym miesiącu z ust hiszpańskich polityków padały deklaracje, że Gibraltar nie wywróci negocjacji nad opuszczeniem Unii Europejskiej przez Brytyjczyków.

Co się zmieniło? Hiszpanie zapewnili sobie uprzywilejowaną pozycję w rozmowach o przyszłości brytyjskiego półwyspu. Znajduje to odzwierciedlenie w umowie rozwodowej, której jeden z aneksów dotyczy wyłącznie Gibraltaru i w którego negocjacjach Madryt grał pierwsze skrzypce. Hiszpański rząd był przekonany, że podobnie będzie w przypadku docelowego traktatu o wzajemnych stosunkach, który Unia podpisze ze Zjednoczonym Królestwem już po brexicie.

Tymczasem udostępniona publicznie rzekomo finalna wersja umowy rozwodowej nic nie wspomina o tym, jakoby Madryt miał z Londynem cokolwiek w tej kwestii negocjować. Znajduje się tam wyłącznie zapis, że aneks gibraltarski przestaje obowiązywać wraz z zakończeniem okresu przejściowego, kiedy Wielka Brytania nie będzie już członkiem Wspólnoty, ale dalej będzie się znajdować w unii celnej, szanować swobodę przepływu osób i odprowadzać składki do unijnego budżetu. Dlatego Hiszpanie domagają się zapewnień, że ich uprzywilejowana rola w negocjacjach nad statusem cypla nie ulegnie zmianie.

To, czy zostaną one wpisane do umowy rozwodowej (której otwieranie, czyli dopisywanie czegokolwiek do już zatwierdzonego przez ministrów ds. europejskich tekstu jest uznawane za tabu), czy do deklaracji politycznej, czyli ogólnego dokumentu wskazującego, co Unia i Królestwo chciałyby osiągnąć, negocjując docelowy traktat o wzajemnych stosunkach, pozostaje otwarte. Ponieważ politycznie stawka jest wysoka, sprawa z pewnością została poruszona podczas wczorajszego spotkania premier Theresy May wraz z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jeanem-Claude’em Junckerem, które zakończyło się już po zamknięciu tego wydania DGP. Gdyby nie doszło na nim do zgody, negocjatorzy wrócą do kwestii Gibraltaru w piątek. A ostatecznie już na samym szczycie, gdzie decyzja będzie należała do szefów rządów.

Hiszpanie utracili Gibraltar na rzecz Brytyjczyków na początku XVIII w., ale nigdy nie zrzekli się do niego roszczeń. Największy postęp dyplomatyczny w tej sprawie osiągnęli na początku wieku brytyjski premier Tony Blair i jego hiszpański odpowiednik José María Aznar. Liderzy dogadali się wówczas co do nowego modelu, zgodnie z którym Londyn i Madryt wspólnie sprawowałyby kontrolę nad Gibraltarem. Takie rozwiązanie w 2002 r. odrzucili jednak miażdżącą większością głosów mieszkańcy cypla. Przeciw dopuszczeniu Hiszpanów do władzy zagłosowało 98,5 proc. mieszkańców.

Premier Hiszpanii Pedro Sánchez nie może wyjść przegrany z awantury wokół Gibraltaru. Jego gabinet popiera koalicja z zaledwie pięcioosobową większością w izbie niższej parlamentu. Szef rządu zdaje więc sobie sprawę, jak niewiele potrzeba, aby jego czas u steru dobiegł końca. Tym bardziej że w sprawie Gibraltaru jest atakowany przez polityków opozycyjnej Partii Ludowej, której kilka miesięcy temu odebrał władzę. W październiku były szef MSZ José García-Margallo oskarżył szefa rządu, że nie dąży do zawarcia takiego porozumienia w sprawie Gibraltaru, które dawałoby Hiszpanii nie tylko większy nadzór nad cyplem, ale też przekazywało Madrytowi odpowiedzialność za jego politykę zagraniczną. Wtórował mu szef partii Pablo Casado, mówiąc, że Hiszpania „po trzech wiekach stoi przed historyczną perspektywą zdekolonizowania ostatniej enklawy kolonializmu w Europie”. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.