Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

NATO szybszej reakcji

NATO szybszej reakcji
fot. PaveŁ Nemecek/CTK/PAP
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prezydent USA, kanclerz Niemiec i prezydent Francji - m.in. ci politycy wezmą udział w szczycie liderów państw Sojuszu Północno-atlantyckiego. Zaplanowane na dziś i jutro spotkanie przypada w niezwykle trudnym czasie dla NATO

Z polskiego punktu widzenia istotne jest to, że w trakcie spotkania przedstawiciele Sojuszu podejmą kwestię gotowości bojowej. Oficjalnie przyjęty zostanie plan sekretarza obrony USA Jamesa Mattisa „4 x 30” zakładający mobilizację w 30 dni 30 batalionów, 30 eskadr lotniczych oraz 30 okrętów wojennych. To oznacza, że w razie poważnego konfliktu wojska sojusznicze mają szansę dotrzeć wszędzie szybciej, choć problemy infrastrukturalne w niektórych krajach (m.in. nośność mostów, dostępne środki transportu), także nad Wisłą, nie są rozwiązane. Jednak teoretycznie jest to zwiększanie gotowości Sojuszu, co podnosi nasze bezpieczeństwo.

Jednocześnie NATO stara się zmierzyć z krytyką Trumpa, według której większość członków organizacji nie traktuje poważnie zobowiązań sojuszniczych i zbyt mało wydaje na wojsko, obniżając w ten sposób zdolności bojowe. Sekretarz generalny organizacji Jens Stoltenberg będzie miał jednak dla amerykańskiego prezydenta jeden podstawowy przekaz: państwa Sojuszu rozumieją argumenty Waszyngtonu i starają się zrobić, co w ich mocy, aby wyjść im naprzeciw. – Ani Europa, ani Kanada nie podnoszą nakładów na obronność, żeby zadowolić USA. Robią to we własnym interesie – mówił wczoraj Stoltenberg. Sojusz oczekuje, że osiem państw przekroczy pod koniec 2018 r. próg 2 proc. PKB wydawanych na obronność (Polska ma problemy z wypełnieniem tego kryterium). Jeszcze w 2014 r. były to tylko trzy kraje.

Nad szczytem cieniem kładzie się przyszłotygodniowe spotkanie Trumpa z Władimirem Putinem. Prezydent USA jak dotąd bowiem prowadzi ambiwalentną politykę względem Rosji – wielokrotnie ciepło wypowiadał się o rosyjskim przywódcy, ale też kilka razy nie oszczędził mu krytyki (jak po ostatnim ataku chemicznym w Syrii, kiedy Trump oskarżył Putina o współpracę ze „zwierzęciem”). Obawa jest więc taka, że Trump w Helsinkach porozumie się z rosyjskim przywódcą ponad głowami europejskich sojuszników. To może mieć dla Polski poważne negatywne konsekwencje, a plan podniesienia gotowości bojowej Sojuszu pozostanie głównie na papierze. © A2–3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.