Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przewodząca pracom UE Bułgaria otwiera się na Kreml

27 czerwca 2018

Władze Bułgarii chciałyby połączenia gazowego z Rosją. To oznacza powrót do planów sprzed lat

Projekt oznacza de facto powrót południowej odnogi nowego systemu przesyłowego gazu z Rosji do Europy, który miał się odbywać z pominięciem Ukrainy i Polski. Pierwotna wersja South Stream została zablokowana przez Bułgarię w 2014 r. po rosyjskiej aneksji Krymu.

Teraz jednak bułgarscy politycy wracają do tego pomysłu. W tym celu prezydent kraju Rumen Radew udał się w poniedziałek do Moskwy, gdzie spotkał się z premierem Dmitrijem Miedwiediewem, zaś wczoraj przebywał w Soczi, gdzie rozmawiał z Władimirem Putinem. W Bułgarii mogłaby kończyć się druga odnoga gazociągu Turkish Stream - czyli połączenia gazowego z Turcją, w które ostatecznie wyewoluował zablokowany South Stream.

O swoich zamiarach Radew opowiedział w wywiadzie dla dziennika "Kommiersant", gdzie stwierdził, że projekt takiego połączenia jest zdroworozsądkowy, bo służy bezpieczeństwu energetycznemu Bułgarii i nie różni się niczym od aspiracji Niemiec w przypadku Nord Stream 2. Dodał, że bez połączenia gazociągu pod Morzem Czarnym bezpośrednio z Europą Unia naraża się na zbyt dużą zależność od błękitnego paliwa płynącego tranzytem przez Turcję.

Propozycja ze strony Bułgarii nie oznacza jednak, że Kreml zapali się do tego pomysłu. W Rosji już można było usłyszeć sceptyczne głosy. - Porzucenie przez Bułgarię South Streamu to był poważny błąd. Turcja natychmiast wykorzystała szansę, a Niemcy budują Nord Stream 2. Porządna lekcja dla Sofii - napisał na Twitterze senator Aleksiej Puszkow z putinowskiej "Jednej Rosji". Zresztą nawet jeśli Moskwa byłaby zainteresowana takim projektem, to pewnie wolałaby zaczekać, aż znikną jakiekolwiek wątpliwości prawne związane z Nord Stream 2.

Nawet jeśli projekt jest odległy, nie przeszkodziło to Radewowi ogłosić początku nowego rozdziału we współpracy energetycznej Bułgarii z Rosją. Oprócz gazociągu w grę wchodzi bowiem powrót do projektu budowy drugiej elektrowni atomowej w kraju, która również byłaby wyposażona w rosyjską technologię, a być może również finansowana przez Kreml (Rosja oferuje bardzo hojne wsparcie przy eksporcie swoich technologii atomowych, z kredytami, budową, a nawet zarządzaniem gotową siłownią). Podobnie jak South Stream, projekt także został wstrzymany pod wpływem nacisków z Zachodu.

- Rosja zawsze była strategicznym partnerem w sektorze energetycznym jako dostawca gazu ziemnego, ropy oraz paliwa nuklearnego oraz partner w utrzymaniu i modernizacji infrastruktury energetycznej Bułgarii - mówił podczas wizyty Radew. - Mam nadzieję, że nasze rządy ocenią możliwość skierowania dostaw gazu z Rosji przez Morze Czarne - dodał.

Jeśli Bułgarzy faktycznie myślą o wznowieniu South Streamu (czy Bulgaria Streamu, jak mógłby się nazywać rurociąg), jest to kolejny cios w europejską solidarność wobec Moskwy po agresji na Ukrainę i kolejny argument za brakiem wspólnotowej polityki energetycznej. Dodatkowo nie wróży to najlepiej dla inicjatywy Międzymorza rozumianej jako wspólny blok przeciw Rosji.

@RY1@i02/2018/099/i02.2018.099.00000150a.801.jpg@RY2@

fot. Michael Klimentyev/Sputnik/EPA/PAP

O planach współpracy energetycznej prezydenci Bułgarii i Rosji rozmawiali wczoraj w Soczi

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.