Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Chiny – pokonają nas na głowę

28 czerwca 2024
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Trudno się dziwić, że wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Pekinie wywołała kontrowersje. Pomijając tradycyjną wojenkę polityczną, w której najbardziej zaciekli kibice obu głównych drużyn podzielili się idealnie po linii sporu, spotkanie Andrzeja Dudy z Xi Jinpingiem rzeczywiście można oceniać bardzo różnie. Chiny to kraj traktowany przez lidera wspólnoty euroatlantyckiej, czyli USA, jako główny globalny przeciwnik Zachodu. Nie sposób przejść obok tego obojętnie, nawet oczekując od naszych władz, że będziemy samodzielnym sojusznikiem Waszyngtonu, a nie jego zwasalizowanym petentem. Jeśli czujemy się solidarnym członkiem tej wspólnoty państw i oczekujemy solidarności od pozostałych, w szczególności od hegemona, to takie kwestie trzeba brać pod uwagę.

Poza tym Pekin to niezwykle silne i ogromne państwo o zapędach imperialnych, które reprezentuje zupełnie inne – a właściwie przeciwne do naszych – wartości. Twardy autorytaryzm, w którym wolność jednostki jest zupełnie lekceważona, uciskanie mniejszości, inwigilacja obywateli na niewyobrażalną skalę, decyzjonizm zamiast państwa prawa, a w stosunkach międzynarodowych skrajny cynizm i zupełna ślepota na kwestie moralne. Owszem moralność niewątpliwie nie jest jedynym, a nierzadko nawet nie pierwszym czynnikiem podejmowanych przez państwa Zachodu decyzji, ale to jednak co innego niż zupełne jej pomijanie. Sankcje na Rosję wyraźnie zaszkodziły gospodarkom UE, ale mimo to poparcie dla nich było całkiem szerokie – nawet jeśli my liczyliśmy na jeszcze większe.

Trudno jednak nie zauważyć, że z przywódcą Chin spotykają się wszyscy czołowi politycy świata, z liderami krajów bloku euroatlantyckiego włącznie. W maju tego roku w Paryżu z Xi Jinpingiem spotkali się Emmanuel Macron i Ursula von der Leyen. W kwietniu w Pekinie gościł kanclerz Olaf Scholz. Niedługo do Chin prawdopodobnie wybiera się premierka Włoch Giorgia Meloni. Można też przypomnieć, że w kwietniu do Pekinu zawitał sekretarz stanu USA Antony Blinken, chociaż niewątpliwie jego wizyta była zdecydowanie bardziej asertywna niż wyżej wymienionych. Dlaczego akurat prezydent Polski miałby się więc krygować?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.