As-Sisi jak Putin. Też nie ma prawdziwych przeciwników
Egipski prezydent zadbał o to, by nikt mu nie przeszkodził w reelekcji. I już myśli o zniesieniu limitu kadencji. Spekuluje się, że reżim będzie chciał zmienić konstytucję
Jeżeli ktoś jeszcze się łudził, że arabska wiosna przyniosła Egiptowi wolność i demokrację, to rozpoczynające się dziś wybory prezydenckie skutecznie wyprowadzają z błędu. Rządy Abd al-Fattaha as-Sisiego niewiele różnią się od tych sprawowanych przez obalonego siedem lat temu Husniego Mubaraka. A same wybory przypominają te w putinowskiej Rosji. Po tym, jak władze nie dopuściły do startu realnych rywali As-Sisiego, jedynym kontrkandydatem jest mało znany figurant, który tak naprawdę... popiera urzędującego prezydenta.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.