Dziennik Gazeta Prawana logo

W Wenezueli nie ma alternatywy dla dyktatora

30 stycznia 2018

Opozycja jest podzielona w sprawie wyborów, a większość potencjalnych kandydatów ma zakaz startu, siedzi w więzieniu albo uciekła za granicę

Nicolás Maduro doprowadził kraj do gospodarczej ruiny i większość mieszkańców chce jego odejścia, a mimo to najprawdopodobniej znów wygra wybory prezydenckie. W zeszłym tygodniu wenezuelskie zgromadzenie konstytucyjne zdecydowało o przyspieszeniu wyborów - zamiast pod koniec roku mają się one odbyć najpóźniej w kwietniu. Tym samym w praktyce ruszyła kampania wyborcza. Rządzący od 2013 r. Maduro od razu zadeklarował zamiar ubiegania się o drugą kadencję, oskarżając przy okazji opozycję o spiskowanie z USA w celu jego obalenia. - Donald Trump nie jest szefem Wenezueli. W Wenezueli rządzi naród, a nie imperia. Jestem gotowy. Wygramy zdecydowanie - zapowiedział na wiecu. Szybszy termin jest na rękę prezydentowi, ale w czwartek Sąd Najwyższy też postanowił mu pomóc w wygranej. Orzekł, że opozycja nie może zarejestrować wspólnego komitetu i wystawić jednego kandydata.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.