Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Białoruska armia ważniejsza niż milicja

17 stycznia 2018

Rosjanom od sześciu lat nie udało się zmusić Łukaszenki do przyjęcia kontyngentu żołnierzy. Zamiast tego Mińsk chce kupić 12 myśliwców

W tym roku Białoruś zwiększy wydatki na wojsko o 19 proc., czyli wyda więcej niż na milicję i bezpiekę. Prezydent Alaksandr Łukaszenka rozbił opozycję na tyle, żeby się jej na razie nie obawiać. Z drugiej strony wydarzenia z 2014 r. na Krymie i w Zagłębiu Donieckim sprawiły, że docenił rolę sił zbrojnych w stabilizowaniu własnej władzy.

Budżet na ten rok przewiduje wydatki na obronę narodową w wysokości 1,1 mld rubli (1,9 mld zł). Z kolei MSW i KGB dostaną 950 mln rubli (1,7 mld zł). Wydatki na obronę w odniesieniu do PKB nie robią już wielkiego wrażenia, ponieważ wyniosą raptem 1,3 proc. PKB przy 2 proc. w przypadku Łotwy i Polski, 2,1 proc. na Litwie i aż 5 proc. na zmagającej się z rosyjską agresją Ukrainie. Rosja oficjalnie wyda 2,8 proc. PKB, choć prawdziwe, poukrywane w innych paragrafach budżetu wydatki będą znacznie wyższe.

Po latach cięć odbicie od dna jest jednak zauważalne. Tym bardziej że towarzyszy mu zapowiedź zakupu 12 myśliwców su-30SM, zmodernizowanej wersji su-30, które poza Rosją służą w siłach zbrojnych Kazachstanu. Problem w tym, że jeden taki samolot kosztuje 50 mln dol., więc na zakup 12 sztuk trzeba by przeznaczyć roczny budżet obronny. Kontrakt z Rosjanami został podpisany przed półroczem. Mińsk liczy, że otrzyma na nie rosyjski kredyt. Jak mówił w 2016 r. ówczesny wiceminister obrony generał Ihar Łaciankou, nowe suchoje mają zastąpić wysłużone, 30-letnie migi. Byłaby to największa transakcja w historii białoruskiej armii.

- Dzięki odziedziczeniu majątku białoruskiego okręgu wojskowego z czasów ZSRR przez lata świetnie funkcjonowaliśmy, niespecjalnie przejmując się wydatkami na modernizację armii. Nie kupowaliśmy nowej techniki wojskowej. Żyliśmy jak mole w palcie. Ale nadszedł moment, gdy ta technika się mocno zestarzała - mówił Biełsatowi analityk wojskowości Alaksandr Alesin. - Trzeba rozwijać armię tak, by nikt w naszą stronę nawet nie rzucił okiem z zaciekawieniem. Siły zbrojne muszą być mocne - dodawał prezydent Łukaszenka.

Białoruscy eksperci sugerują, że decyzja o zakupie myśliwców może być deklaracją lojalności wobec Rosji. Mińsk jest wojskowym sojusznikiem Moskwy, a jego siły zbrojne są znacznie silniej zintegrowane z rosyjskimi niż inne struktury państwowe. Zgodnie z planami ewentualnościowymi w razie wojny z NATO dowództwo nad białoruskim wojskiem przejmuje faktycznie Rosja. Mimo to podczas wojny na Donbasie Mińsk zachował pewną neutralność, a nawet dzielił się z Ukraińcami danymi wywiadowczymi, sprzedawał im ciężarówki wojskowe i remontował uszkodzone śmigłowce.

Białorusini wyciągnęli wnioski z rozwoju wydarzeń w Zagłębiu Donieckim. Analizowali, jak garstka uzbrojonych po zęby Rosjan opanowała najpierw niewielki Słowiańsk w obwodzie donieckim, by później rozlać rebelię na pozostałe miasta regionu. Wkrótce potem kierownictwo resortu obrony przejął generał Andrej Raukou, były dowódca 103. brygady sił specjalnych. To właśnie specjalsi z Witebska mogliby zostać rzuceni na pierwszy ogień, gdyby zielone ludziki pojawiły się też na terenie Białorusi.

- Czyżby wojna, jak na Ukrainie, była lepsza niż spokojne życie? Oni się zaraz stamtąd odwrócą i cała ta zaraza przylezie do nas. Jeśli wy tego nie wiecie, to ja to wiem - tłumaczył prezydent tuż po wybuchu konfliktu w Doniecku i Ługańsku. A ponieważ po grudniu 2010 r., gdy władze stłumiły powyborcze protesty, opozycja nie zdołała się odbudować i nabrać sił, Mińsk mógł nieco większą uwagę poświęcić tradycyjnie niedofinansowanej armii, pod każdym względem słabszej od rosyjskiej.

Równocześnie Mińsk od 2012 r. skutecznie opiera się naciskom Rosji w sprawie rozmieszczenia na Białorusi pełnowartościowej bazy wojskowej. Na razie Rosjanie dysponują nad Świsłoczą dwoma obiektami wojskowymi o nielicznej obsadzie. Mińsk tymczasem jak mantrę powtarza argument: "Stała baza jest nam niepotrzebna, wystarczy, że dacie kredyt i sprzedacie samoloty". Determinacja wzrosła po aneksji Krymu. 11 stycznia Rosja ogłosiła zamiar rozlokowania pułku myśliwców w Czkałowsku w obwodzie kaliningradzkim. Część białoruskich ekspertów uznała to za reakcję na opór w sprawie bazy wojskowej na Białorusi.

@RY1@i02/2018/012/i02.2018.012.000001400.801.jpg@RY2@

fot. Vasily Fedosenko/Reuters/Forum

Wydatki na obronę wynoszą tylko 1,3 proc. białoruskiego PKB

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

@mwpotocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.