Dziennik Gazeta Prawana logo

Art of the deal, czyli trochę kija, trochę marchewki

27 sierpnia 2019

Donald Trump wykorzystał podczas szczytu G7 swoją ulubioną taktykę: najpierw walnął pięścią w stół, a potem wyciągnął do Pekinu rękę na zgodę

Do zmiany narracji u amerykańskiego przywódcy dochodzi w trakcie weekendu. Jeszcze w piątek stan relacji między Chinami a USA był opłakany – Pekin dopiero co podwyższył cła na produkty z USA, a Trump nazwał na Twitterze chińskiego lidera Xi Jinpinga „wrogiem”. W niedzielę rzecznik prasowa Białego Domu Stephanie Grisham zapewniała, że prezydent nie tylko nie żałuje wojny handlowej z Chinami – żałuje, że nie podniósł ceł na chińskie towary jeszcze wyżej.

Ale już w poniedziałek Trump nazwał prezydenta Państwa Środka „wspaniałym liderem”, który „zna życie”. – Sorry! Ja tak negocjuję. Po prostu tak negocjuję. Służyło mi to na przestrzeni lat, a teraz służy jeszcze bardziej naszemu krajowi – tłumaczył podczas szczytu G7, zapytany o częste zwroty narracyjne. Z tą ostatnią tezą niektórzy mogą się jednak nie zgodzić, zwłaszcza amerykańscy farmerzy, którzy swoje płody rolne sprzedawali wcześniej do Państwa Środka. Jeszcze w 2014 r. eksport rolny ze Stanów Zjednoczonych na drugi brzeg Pacyfiku miał wartość 24 mld dol. (dla porównania to niewiele mniej niż wartość całego eksportu rolno-spożywczego Polski do Unii Europejskiej w 2018 r.). W 2018 r. zaś spadł do 9 mld dol.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.