Mało nas w Brukseli. Warszawa jest za słaba, aby liczyć się w kadrowej układance
Rząd stara się, by w gabinecie Ursuli von der Leyen znalazł się Polak
Wraz z 26 komisarzami i no wą przewodniczącą do budynku Berlaymont w Brukseli wprowadzi się prawie 180 osób, ważnych z punktu widzenia zapadających w KE decyzji. Chodzi o członków gabinetów, którzy będą doradzać komisarzom przez najbliższe pięć lat. Oficjalne meblowanie rozpocznie się tuż po zatwierdzeniu nowych komisarzy przez europarlament, co ma nastąpić najpóźniej w październiku. Zakulisowe rozmowy już trwają.
Z naszych informacji wynika, że podczas wizyty von der Leyen w Warszawie w zeszłym tygodniu polska strona zabiegała o to, by Polak trafił do jej gabinetu. – Jesteśmy do tyłu, jeśli chodzi o naszych urzędników w Brukseli – przyznaje osoba z rządu. Nasz przedstawiciel w gabinecie samej przewodniczącej miałby być pierwszym krokiem ku zmianie. Warszawa zdaje sobie jednak sprawę, że to nie będzie proste, bo wszystkie kraje zabiegają o to, by mieć swojego człowieka w najważniejszym gabinecie na 13. piętrze Berlaymont.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.