Portoryko tonie w długach i pogrąża się w politycznym chaosie
Obywatele tego zależnego od Waszyngtonu terytorium domagają się radykalnych zmian ustrojowych
fot. Thais Llorca/EPA/PAP
Portorykańczycy mogą przyczynić się do porażki republikanów
Mieszkańcy tej niewielkiej karaibskiej wyspy, nazywanej ukrytą kolonią Stanów Zjednoczonych, doprowadzili po masowych protestach w zeszłym tygodniu do ustąpienia skorumpowanego gubernatora Ricarda Rosselló. Jego stanowisko obejmie teraz szefowa resortu sprawiedliwości Wanda Vázquez. Ale demonstracje nie ustają. Obywatele domagają się głębokich zmian ustrojowych i wymiany elity politycznej. Na agendę wraca temat nadania Portoryko statusu 51. stanu USA. Dotąd mieszkańcy odrzucali w kilku referendach tę opcję, ale bieda i kryzys humanitarny zasadniczo zmieniły nastroje.
Zamieszkała przez nieco ponad 3 mln osób wyspa ma bardzo osobliwy status w amerykańskim systemie prawnym. Oficjalnie jest nieinkorporowanym terytorium Stanów Zjednoczonych. W praktyce oznacza to, że pozycja San Juan względem Waszyngtonu jest wasalna, a Portorykańczycy nie mają wielu praw, w tym wyborczych, chociaż zakaz udziału w głosowaniu i niemożność kandydowania znikają, jeśli mieszkaniec wyspy przeprowadzi się na terytorium kontynentalnej Ameryki. Nie ma ku temu formalnych przeciwwskazań, ale do niedawna, a przynajmniej do katastrofy humanitarnej, do jakiej doszło po przejściu huraganu Maria we wrześniu 2017 r., Portorykańczycy raczej nie przenosili się do USA.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.