Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Pełzająca okupacja Gruzji trwa. Płoty pojawiają się nocą

Na ulicach stolicy kraju trwają protesty przeciwko rosyjskiej agresji
Na ulicach stolicy kraju trwają protesty przeciwko rosyjskiej agresji
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Rosyjskie wojska operujące na terenie separatystycznych Abchazji i Osetii Płd. zajmują kolejne skrawki terytorium kraju pod pretekstem wytyczania granicy

– Ludzie jednego dnia zasypiają w Gruzji, a następnego dnia mogą się już obudzić po stronie rosyjskiej. Przestawiają nam granicę, porywają i mordują naszych obywateli – mówi DGP Tamar Arweladze, jedna z liderek antyputinowskich protestów, które trwają na ulicach Tbilisi od 20 czerwca. W jej słowach nie ma przesady. Tak wyglądają realia tzw. borderyzacji.

Po wojnie w 2008 r. Rosja uznała niepodległość oderwanych od Gruzji regionów Abchazji i Osetii Płd., po czym przekształciła je w bazy wojskowe. Niektórzy eksperci szacują, że w samej Osetii Płd. co piąty z 40 tys. mieszkańców jest rosyjskim wojskowym. Okupacja tego ostatniego, niewielkiego quasi-państwa ma znaczenie strategiczne. Linia rozgraniczenia biegnie zaledwie kilka kilometrów od ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan i autostrady łączącej zachód Gruzji z jej stolicą.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.