Pełzająca okupacja Gruzji trwa. Płoty pojawiają się nocą
Rosyjskie wojska operujące na terenie separatystycznych Abchazji i Osetii Płd. zajmują kolejne skrawki terytorium kraju pod pretekstem wytyczania granicy
– Ludzie jednego dnia zasypiają w Gruzji, a następnego dnia mogą się już obudzić po stronie rosyjskiej. Przestawiają nam granicę, porywają i mordują naszych obywateli – mówi DGP Tamar Arweladze, jedna z liderek antyputinowskich protestów, które trwają na ulicach Tbilisi od 20 czerwca. W jej słowach nie ma przesady. Tak wyglądają realia tzw. borderyzacji.
Po wojnie w 2008 r. Rosja uznała niepodległość oderwanych od Gruzji regionów Abchazji i Osetii Płd., po czym przekształciła je w bazy wojskowe. Niektórzy eksperci szacują, że w samej Osetii Płd. co piąty z 40 tys. mieszkańców jest rosyjskim wojskowym. Okupacja tego ostatniego, niewielkiego quasi-państwa ma znaczenie strategiczne. Linia rozgraniczenia biegnie zaledwie kilka kilometrów od ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan i autostrady łączącej zachód Gruzji z jej stolicą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.