Pekin odpuszcza sprawę ekstradycji. Na razie
Władze Hongkongu po masowych protestach wycofały się z budzących sprzeciw przepisów. W tle rozmowy handlowe między USA a Chinami
fot. Roman Pilipey/EPA/PAP
Protesty w Hongkongu gromadziły nawet milion osób
Rządząca Hongkongiem Carrie Lam jeszcze kilka dni temu wydawała się zdeterminowana, by utrzymać kontrowersyjne przepisy o ekstradycji mieszkańców miasta i zagranicznych obywateli do Chin kontynentalnych. Niezależnie od przelewających się przez ulice metropolii protestów, które momentami gromadziły nawet milion osób, sprawa wydawała się przesądzona. Jednak niespodziewanie w sobotę Lam ogłosiła, że głosowanie regulacji w lokalnym parlamencie zostanie odłożone na czas nieokreślony.
Jak podaje Reuters, może to mieć związek z pogłębiającą się wojną handlową na linii Pekin – Waszyngton, wzrostem napięcia na wodach Morza Południowochińskiego, które jest efektem rywalizacji militarnej USA i Chin, oraz niezbyt imponującymi wynikami gospodarki chińskiej (malejący wzrost). Władze w Pekinie nie chcą tworzyć kolejnego problemu, jakim była kiełkująca pokojowa rewolucja przeciw dokręcaniu śruby w mieście do 1997 r. rządzonym przez Brytyjczyków. Stąd ustępstwa Lam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.