Donald Trump popiera twardy brexit
Gospodarz Białego Domu stawia na Nigela Farage’a i jego partię. Liczy, że Brytyjczykowi uda się podobna rewolucja, jakiej on dokonał w USA
W specyficznej atmosferze przebiega kończąca się dziś oficjalna wizyta Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii. Podczas formalnego bankietu w Pałacu Buckingham we wtorek on i królowa Elżbieta II wymienili tradycyjne uprzejmości i wspomnieli „wieczystą przyjaźń”, jaka łączy oba narody. Ale podróż Amerykanina zdominowała polityka, nie tylko międzynarodowa, ale i ta wewnętrzna, brytyjska. Najpierw prezydent w mediach społecznościowych wymienił kilka obelg z laburzystowskim burmistrzem Londynu Sadiqiem Khanem, potem wtrącił się w wyścig o przywództwo torysów po Theresie May i wychwalał jednego z głównych do niego pretendentów Borisa Johnsona jako „wspaniałego kandydata i lidera”. Z odchodzącą premier Trump miał zawsze chłodne relacje i tym razem ograniczył się do kurtuazyjnej roboczej rozmowy.
Ale przede wszystkim dość stanowczo zabrał głos na temat brexitu. „Wyszedłbym z Unii bez porozumienia, jeśli nie da się ustalić korzystnych warunków. Na waszym miejscu nie zapłaciłbym Brukseli 50 mld dol. To jest gigantyczna kwota. (…) Londyn powinien pozwać Unię Europejską, żeby zdobyć w ten sposób amunicję do walki o godne wyjście” – powiedział w wywiadzie udzielonym „Sunday Times”. Dodał też, że Brytyjczycy powinni wysłać na negocjacje szefa Partii Brexitu Nigela Farage’a. „Lubię tego człowieka. Jest mądry i ma wiele do zaproponowania” – stwierdził Trump. Ta życzliwość wobec lidera skrajnej prawicy w Wielkiej Brytanii nie urodziła się jednak wczoraj.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.