Dwie trzecie Litwinów poparło ekonomistę
Gitanas Nausėda deklaruje, że z pierwszą wizytą przyjedzie do Warszawy. Ale nie należy od niego oczekiwać znaczących ustępstw pod adresem litewskich Polaków
fot. Valda Kalnina/EPA/PAP
Formalnie Nausėda obejmie urząd prezydenta 12 lipca
Gitanas Nausėda był faworytem niedzielnej drugiej tury wyborów prezydenckich. Mało kto jednak oczekiwał, że jego kontrkandydatka, popierana przez konserwatystów była minister finansów Ingrida Šimonytė, zdobędzie mniej głosów niż w I turze, którą zresztą wygrała. Nausėda zdobył 67 proc. głosów – wyższe poparcie uzyskała tylko kończąca właśnie swoją prezydenturę Dalia Grybauskaitė, którą w 2009 r. już w pierwszej turze poparło 69 proc. rodaków.
Nausėda wygrał, bo w trakcie kampanii potrafił stworzyć wizerunek wrażliwszego na problemy społeczne niż jego rywalka. Obiecywał też obniżenie temperatury sporów politycznych, co może być jednak wyzwaniem ponad jego siły, zważywszy, że na przyszły rok są planowane wybory parlamentarne, a rządząca koalicja się chwieje. W sondażach zyskuje opozycyjny Związek Ojczyzny (TS), który zresztą wygrał właśnie eurowybory, zdobywając 18,6 proc. głosów i trzy z 11 litewskich mandatów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.