Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Nie było populistycznego tsunami

Nie było populistycznego tsunami
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Radykalne ugrupowania nie przejmą europarlamentu. Ale zmienią jego architekturę

Eurosceptycy mogą czuć się rozczarowani. Wstępne dane szacunkowe wskazują, że chociaż ich pozycja będzie dużo silniejsza w europarlamencie, to zyskali o wiele mniej, niż się spodziewali. Łącznie wszystkie siły określane jako eurosceptyczne będą mogły liczyć na 171 mandatów w liczącej 751 miejsc izbie – tak wynika ze wstępnych prognoz Parlamentu Europejskiego opublikowanych wczoraj wieczorem.

Chociaż partie prounijne triumfują, powody do zmartwień mają chadecy i socjaliści, którzy – jak pokazują szacunkowe dane – ponoszą historyczną porażkę, tracąc po raz pierwszy od 40 lat większość w izbie. Łącznie ubędzie im aż 83 mandatów. By utrzymać się przy władzy, obie frakcje zapewne już dzisiaj rozpoczną poszukiwania nowych koalicjantów. Pytanie jednak, czy będą prowadzić negocjacje wspólnie, czy może zdecydują się układać plany na polityczną przyszłość osobno. Najbardziej prawdopodobny dzisiaj scenariusz zakłada, że dwie frakcje zaproszą do współpracy trzecią, która zapewni im większość w izbie. Pierwszym wyborem mogą być liberałowie, którzy w odróżnieniu od swoich potencjalnych sprzymierzeńców zyskają 34 miejsca, łącznie będą mieć 102 mandaty. Z wyniku w prounijnym obozie cieszą się także Zieloni, którzy dostaną 19 mandatów więcej – w sumie 71. Koalicja chadeków i socjalistów z dokooptowanymi liberałami nie jest jednak przesądzona. Jak mówi Danuta Hübner, europosłanka należącej do chadeków Platformy Obywatelskiej, kampania wyborcza pokazała, że programy grup proeuropejskich ideologicznie bardzo się różnią. – Oczywiście, to może być narracja wyborcza i po wyborach łatwiej będzie wypracować porozumienie. Ale myślę, że w przyszłym parlamencie będzie chodziło nie o to, by utrzymać kierunek proeuropejski, bo to raczej jest przesądzone. Będzie to jednak bardziej test zdolności do jedności i wspólnego działania dla wszystkich nurtów proeuropejskich. Pierwszym sprawdzianem będzie wybór przewodniczącego KE. Może się zdarzyć tak, że dojdzie do pęknięcia pomiędzy EPP i całą resztą bardziej liberalno-lewicową – dodaje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.