Głosujemy: eurosceptycy kontra euroentuzjaści
Do urn jako pierwsi pójdą dzisiaj Brytyjczycy i Holendrzy. Polskie lokale wyborcze zamkną się w niedzielę jako jedne z ostatnich
Rozpoczynające się dzisiaj wybory do europarlamentu pod jednym względem znacząco różnią się od dotychczasowych – podczas gdy przez lata Europejczycy wykazywali umiarkowane zainteresowanie, w tym roku wreszcie elekcja doczekała się rozgłosu. Wszystko za sprawą eurosceptyków, których historyczny sukces prognozowany jest od miesięcy.
Brytyjczycy oddający dzisiaj głos jako jedni z pierwszych mają masowo poprzeć Partię Brexitu Nigela Farage’a. Według wyborczych prognoz nowe ugrupowanie jednego z najbardziej znanych eurosceptyków może zgarnąć nawet jedną trzecią głosów. Do historycznej porażki szykują się z kolei toryści, których rząd i większość parlamentarna w powszechnej ocenie nieudolnie załatwiały rozwód z Unią Europejską. Sukces Farage’a pozornie może sugerować, że eurosceptycy na Wyspach rosną w siłę. Sumując mandaty dla ugrupowań prounijnych i eurosceptycznych, wychodzi jednak na to, że walka jest bardzo wyrównana. Wtorkowy sondaż dawał partiom prounijnym jeden mandat więcej niż eurosceptycznym (37 do 36). To znacząca różnica w porównaniu z sytuacją sprzed pięciu lat, gdy eurosceptycy wyraźnie triumfowali, zdobywając 45 spośród 73 mandatów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.