Dziennik Gazeta Prawana logo

Armenia po rewolucji poszła w dobrą stronę

5 maja 2019

Stepan Grigorjan, ormiański politolog, który w czasie ubiegłorocznej rewolucji był bliskim doradcą jej lidera Nikola Paszinjana, ocenia w rozmowie z DGP efekty pierwszego roku nowej władzy

fot. Twitter

Stepan Grigorjan, szef Analitycznego Centrum Globalizacji i Współpracy Regionalnej w Erywaniu

Dokładnie rok temu Nikol Paszinjan przeprowadził bezkrwawą rewolucję w Armenii. 8 maja 2018 r. został premierem, a w grudniu potwierdził swój mandat, wygrywając przedterminowe wybory parlamentarne z 70-proc. poparciem. Można pokusić się o pierwsze oceny jego rządów?

Naturalnie. Nikol Paszinjan wykorzystał swój czas. Gdy ludzie zrozumieli, że przez wybory nie da się niczego zmienić, wyszli na ulice. Poszli szlakiem starożytnych Greków. W dawnej Grecji panowała przecież uliczna demokracja. Znalazł się lider, a parlament został zmuszony, by poprzeć jego kandydaturę na premiera. Ale ten parlament stał wobec niego w opozycji, bo większość mieli przedstawiciele starej władzy. Paszinjanowi udało się pokonać i tę przeszkodę, i wygrać grudniowe wybory. To dobrze, bo premier powinien mieć większość w parlamencie. Paszinjan zdał przy okazji pierwszy egzamin – przeprowadził naprawdę wolne wybory, których wyniki uznała także opozycja. Paradoksalnie pewnym minusem, który w przyszłości jeszcze da o sobie znać, jest fakt, że Mój Krok Paszinjana zdobył kwalifikowaną większość w parlamencie (88 na 101 mandatów – red.).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.