Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Król Bibi znów jest zwycięzcą

Najpewniej Netanjahu będzie miał 59 albo 60 miejsc, o jedno lub dwa za mało, by rządzić
Najpewniej Netanjahu będzie miał 59 albo 60 miejsc, o jedno lub dwa za mało, by rządzić
3 marca 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wybory wygrał Binjamin Netanjahu. Teraz będzie próbował tworzyć koalicję, co wcale nie musi się udać

Król Bibi, jak nazywany jest często Netanjahu, triumfował po zakończeniu poniedziałkowych wyborów parlamentarnych i mówił, że to największe zwycięstwo w jego karierze. – Musimy uniknąć kolejnych wyborów. Czas zasypać podziały, czas na pojednanie – mówił do swoich zwolenników w powyborczą noc, gdy znane już były sondażowe wyniki trzecich w ciągu ostatniego roku wyborów parlamentarnych w Izraelu.

To zwycięstwo może się jednak okazać pyrrusowe, bo być może wcale nie pozwoli na przełamanie politycznego impasu. Wczoraj po południu, po przeliczeniu ponad 90 proc. głosów, prognozy mówiły o tym, że prawicowy Likud, któremu lideruje premier, zdobędzie prawie 30 proc. poparcia, co daje 36 miejsc w 120-osobowym Knesecie. To o cztery więcej niż zajmie jego główny konkurent – centrolewicowy sojusz Niebiesko-Biali, któremu przewodzi emerytowany generał Benny Gantz. Miejsce na wyborczym podium zajęła również Wspólna Lista, która, dostając głównie głosy wyborców arabskich, zdobyła 15 miejsc. Najpewniej Netanjahu wraz z potencjalnymi koalicjantami będzie miał 59 albo 60 miejsc, o jedno lub dwa za mało, by rządzić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.