Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bliski Wschód

Kraj, który nie chce dorosnąć

22 kwietnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W maju 200 6 r ., dwa miesiące przed wybuchem wojny między Izraelem a Hezbollahem na terytorium Libanu, amerykańsko-brytyjski historyk pochodzenia żydowskiego Tony Judt opublikował na łamach dziennika „Ha-Arec” esej o „kraju, który nie chce dorosnąć”. Izrael obchodził wówczas 58. urodziny. „W takim wieku państwo – podobnie jak mężczyzna – powinno osiągnąć pewien poziom dojrzałości. Izrael pozostaje jednak dziwnie (a wśród demokracji w stylu zachodnim wyjątkowo) niedojrzały. Transformacja społeczna kraju i jego liczne osiągnięcia gospodarcze nie przyniosły mądrości politycznej, która zwykle przychodzi z wiekiem” – pisał Judt. Założony w 194 8 r . kraj porównał z nastolatkiem przepełnionym kruchą wiarą we własną wyjątkowość, przekonanym, że nikt go nie rozumie i wszyscy są przeciwko niemu. „Podobnie jak wielu nastolatków, Izrael uważa, że może robić, co chce, a jego działania nie pociągają za sobą żadnych konsekwencji” – stwierdził.

Od publikacji tego tekstu minęło 18 lat, ale słowa Judta pozostają aktualne. W przyszłym miesiącu państwo Izrael będzie obchodzić 76. rocznicę proklamacji niepodległości. Odbędzie się ona w cieniu brutalnej wojny w Strefie Gazy, która pochłonęła życie ponad 33 tys. Palestyńczyków i zniszczyła wizerunek Izraela na świecie, oraz eskalacji napięć z Hezbollahem, które – jak twierdzi amerykański wywiad – mogą doprowadzić do inwazji Izraela na południowy Liban. Na to wszystko nakłada się ryzyko poważnego konfliktu na linii Tel Awiw–Teheran.

Otwarta wojna między nimi to scenariusz najgorszy. Byłaby to kolejna cegiełka destabilizująca współczesny świat. Wielkiego konfliktu na Bliskim Wschodzie nikt dziś zresztą nie chce: ani państwa Zachodu, ani Iran i sprzymierzone z nim bojówki. Eksperci twierdzą, że Irańczycy udowodnili to ubiegłotygodniowym ograniczonym odwetem za izraelski atak na konsulat Iranu w Damaszku. – Odpowiedź Teheranu została zapowiedziana z wyprzedzeniem, a Iran dał jasno do zrozumienia, nawet w trakcie jego trwania, że chce uniknąć rozpętania szerszego konfliktu. Chodziło o zademonstrowanie zdecydowanej reakcji, a jednocześnie utrzymanie jej w ryzach na tyle, by uniknąć sprowokowania bezpośredniej wojny – mówił DGP o ostrzale terytorium Izraela Julien Barnes-Dacey z European Council on Foreign Relations. Władze w Teheranie od razu oświadczyły, że „sprawę uznają za zamkniętą” i nie planują kolejnych ataków. Chyba że Tel Awiw zdecyduje się na odpowiedź. Administracja premiera Binjamina Netanjahu mogła odtrąbić sukces – udało się przechwycić 99 proc. irańskich dronów i rakiet.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.