Powyborczy chaos zagrozi naftowym inwestycjom
Co najmniej 24 osoby zginęły, a 70 zostało rannych wczoraj w zamachach, do których doszło podczas wyborów parlamentarnych w Iraku - podało MSW w Bagdadzie.
Od tego, jak będzie wyglądała sytuacja po wyborach i czy dojdzie do ponownego wybuchu przemocy nad Tygrysem i Eufratem, zależy powodzenie planowanych na ten rok projektów wydobycia ropy naftowej i w perspektywie przekształcenia Iraku w jedną z potęg naftowych na świecie.
Ich wynik może zadecydować również o tym, czy po zaplanowanym do końca 2011 r. wycofaniu wojsk amerykańskich uda się tam przezwyciężyć podziały wyznaniowe między szyitami a sunnitami.
Jak szacował brytyjski magazyn Economist, w ciągu dekady Irak może być drugim producentem surowca na świecie po Arabii Saudyjskiej, detronizując Iran i Rosję. W kraju tym zlokalizowane są trzy z dziesięciu największych pól naftowych z tzw. łatwą ropą, której wydobycie nie jest kosztowne. O ich eksploatację starają się Exxon Mobil, Royal Dutch Shell i BP. Najważniejsze irackie zasoby to złoża West Qurna (21 mld baryłek ropy), Majnoon (13 mld baryłek) i Rumaila (17 mld baryłek). Wyprzedza je tylko saudyjskie złoże Ghawar.
Wczorajsze wybory, po raz pierwszy organizowane przez samych Irakijczyków, uważane są za sprawdzian demokracji w tym kraju.
@RY1@i02/2010/046/i02.2010.046.000.009b.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Niedzielna kolejka do lokalu wyborczego w Ramadi, ok. 100 km na zachód od Bagdadu
, reuters, bbc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu