Moment kirgiski w arabskiej wiośnie
Wydarzenia, określane mianem arabskiej wiosny, w Syrii zaczęły przybierać niekorzystny obrót. To, co się dzieje w Aleppo i w Damaszku, grozi skompromitowaniem idei ludowego obalania satrapów. Nieliczne media, których korespondenci są na miejscu, nieśmiało zaczynają publikować zdjęcia antyreżimowych milicji, które linczują osoby podejrzewane o współpracę z Asadem. "New York Times", mimo strat po stronie syryjskiej ludności, piętnuje miejskie trybunały w wykonaniu rebeliantów. Telewizje tureckie pokazują zdjęcia masowych grobów, w których powstańcy grzebali spalone ciała wrogów. Reuters opisuje, jak dowództwo próbują przejąć zagraniczni komendanci powiązani z organizacjami terrorystycznymi. W materiale mowa jest również o próbach budowania quasi-państwa mającego działać równolegle do tego, które wyłoni się po ewentualnym obaleniu Asada. Te wszystkie argumenty oczywiście w żaden sposób nie tłumaczą stylu, w jakim z rebelią - i przy okazji z ludnością cywilną - rozprawia się alawicki mniejszościowy reżim. Każą jednak zadać pytanie o kierunek przemian w Syrii. Kogo warto wspierać, a kto nie walczy w imię wolnego od reżimu państwa, lecz jest zapowiedzią nowej tyranii?
Podobna sytuacja, choć oczywiście na inną skalę, miała miejsce w czasie kolorowych rewolucji na terenie byłego ZSRR. Po serii pokojowych zmian przyszedł czas na chaotyczną rewoltę z motłochem w roli głównej, który zdominował przekaz prawdziwej opozycji. Zmiany przyniosły powiew demokracji w Gruzji (2003 r.) i na Ukrainie (2004 r.). Lud w pokojowy sposób wymusił ustępstwa na postkomunistycznych aparatczykach. Po rewolucjach róż i pomarańczowej przyszła jednak kolej na tzw. rewolucję tulipanów w Kirgistanie (2005 r.). Przeciwnicy skorumpowanego prezydenta Askara Akajewa nie prowadzili jednak pokojowych manifestacji podobnych do tych w Tbilisi czy Kijowie. Kirgiskie Osz, Dżalalabad i Biszkek - obok protestów o charakterze politycznym - stały się areną rabunków i pospolitych rozbojów. Z kolei wyniesiony do władzy następca Akajewa Kurmanbek Bakijew skutecznie zakonserwował najgorsze cechy dawnego systemu. Nepotyzm, brak demokracji i korupcja dalej były znakiem rozpoznawczym Kirgistanu.
Dziś moment kirgiski przeżywa Syria. Konsekwencje będą dla Zachodu znacznie poważniejsze niż wydarzenia z dalekiego kraju w Azji Centralnej. Jak pisze "Financial Times", są co najmniej trzy powody do obaw: ryzyko dostania się części syryjskiego arsenału chemicznego w ręce rebeliantów, exodus uchodźców i wybuch sunnickiego powstania przeciwko szyickiemu Hezbollahowi w Libanie. Brytyjski dziennik konkluduje, że czas zainteresować się wojną w Syrii, bo inaczej "wojna zainteresuje się nami".
@RY1@i02/2012/153/i02.2012.153.000001300.802.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu życie gospodarcze świat
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działu życie gospodarcze świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu