W Turcji znów można ćwierkać. Nawet o korupcji
Internet
Turecki sąd administracyjny uznał nałożoną przez tamtejszy rząd blokadę Twittera za nielegalną. W efekcie tureccy internauci jeszcze wczoraj powinni byli odzyskać dostęp do serwisu. Warunkiem było jednak to, aby od decyzji sądu nie odwoływał się turecki nadzór telekomunikacyjny, który formalnie nałożył zakaz korzystania z serwisu. Do chwili zamknięcia tego wydania DGP nadzór nie zareagował na orzeczenie, jednak wicepremier Bülent Arinç apelował, by je uznać.
Zakaz został nałożony w piątek, któtko po tym, jak premier Recep Tayyip Erdogan uznał serwis za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Ostry komentarz szefa rządu wywołała seria promowanych na Twitterze nagrań wideo sugerujących jego udział w aferach korupcyjnych. Na jednym z filmów asystent szefa rządu podaje znanemu biznesmenowi cenę spotkania z Erdoganem w cztery oczy. Na innym premier zezwala na upublicznienie sekstaśmy wideo wymierzonej w politycznego rywala, co w efekcie złamało mu karierę polityczną.
Spór wokół blokady serwisu społecznościowego zaogniały zbliżające się wybory lokalne, które odbędą się w niedzielę. Blokada nie była jednak zbyt efektywna. Przy wykorzystaniu kilku niezbyt skomplikowanych sztuczek tureccy internauci byli w stanie spokojnie korzystać z serwisu. Liczba tureckojęzycznych tweetów na świecie spadła jedynie o połowę.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu