Wilki będą się bronić. Idzie wojna domowa
Prawdy o nieudanym puczu wojskowym w Turcji zapewne nigdy nie poznamy. Wiemy za to, że opozycja wobec prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana wewnątrz rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) narastała od wielu miesięcy. Niespodziewane i dość spektakularne odejście premiera Ahmeta Davutoglu - przez wiele lat najbliższego współpracownika szefa - było jasnym sygnałem skali tarć. Wiemy też, że w armii - ostoi świeckości republiki i ideałów jej ojca założyciela Mustafy Kemala zwanego Atatürkiem - pod koniec sierpnia miały nastąpić nowe nominacje na kierowniczych stanowiskach. Podczas zamachu nie zatrzymano ani premiera, ani prezydenta, ani żadnego innego wysokiego przedstawiciela rządu. A w ciągu zaledwie kilku dni od opanowania puczu aresztowano kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w tym prawie jedną trzecią dowódców tureckiego wojska, ponad stu przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości i dwóch sędziów trybunału konstytucyjnego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.