Kum Putina ofiarą efektu Streisand
Książka, w której uznany historyk opisuje rolę Wiktora Medwedczuka w skazaniu w 1980 r. słynnego dysydenta, rozeszła się w kilka godzin
fot. Stepan Franko/EPA/PAP
Wiktor Medwedczuk, jeden z liderów prorosyjskiej partii O Życie, która w 2019 r. wzięła 13 proc. głosów w wyborach
Lider obozu prorosyjskiego na Ukrainie Wiktor Medwedczuk wygrał w pierwszej instancji proces z historykiem Wachtanhem Kipianim. Sąd zakazał rozpowszechniania wielokrotnie nagradzanej książki o procesie dysydenta Wasyla Stusa. Wyrok jest na razie nieprawomocny. A rozgłos związany z procesem sprawił, że książka bije nad Dnieprem rekordy popularności.
40 lat temu Medwedczuk był świeżo upieczonym prawnikiem, a ponieważ jeszcze na studiach zwerbował go KGB, powierzano mu szczególnie wrażliwe sprawy. Jedną z pierwszych była obrona Wasyla Stusa, jednego z najwybitniejszych ukraińskich poetów XX w. Stus miał już za sobą jedną odsiadkę. W 1972 r. dostał pięć lat łagru i kolejne trzy lata zsyłki za antysowiecką agitację. Z łagrów Mordowii i obwodu magadańskiego wrócił w 1979 r. podupadły na zdrowiu, ale z działalności dysydenckiej nie zrezygnował, angażując się w prace Ukraińskiej Grupy Helsińskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.