Amerykanie ignorowali ostrzeżenia, że nie są gotowi na epidemię
Ekipa Donalda Trumpa jest do kryzysu przygotowana jeszcze gorzej niż poprzednie
Kiedy w 2005 r. George W. Bush zaczynał drugą kadencję w Białym Domu, jego minister zdrowia Mike Leavitt przygotował niezwykle krytyczny raport na temat gotowości USA do ewentualnej epidemii. Zaniósł go do prezydenta, ale ten go zlekceważył. Kiedy media dotarły do dokumentu, na ministrze nie zostawiono suchej nitki. Wyśmiała go tak samo wewnątrzpartyjna opozycja, jak i demokraci.
Szydzili z niego nawet komicy w wieczornych programach telewizyjnych. – Minister Leavitt chce, żeby w obawie przed ptasią grypą Amerykanie kupili na zapas mleko w proszku i tuńczyka w puszce. A zastanawiał się, ilu ludzi wolałoby umrzeć na grypę niż to jeść? – drwił Jay Leno w „Tonight Show”. Portal Politico.com zapytał w zeszłym tygodniu Leavitta, jak się dzisiaj czuje z ówczesnym bezbrzeżnym napadem krytyki. – Kiedy twoim zadaniem jest przygotować się do teoretycznego problemu pandemii, wszystko, co mówisz i proponujesz, jest odbierane jako przesada. Kiedy zagrożenie staje się realne i wybucha pandemia, wszystkie powzięte środki wydają się niewystarczające – odpowiedział polityk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.