Afera cukrowa na Białorusi ciągle się rozkręca
Państwo miało stracić na całym schemacie równowartość 70 mln dolarów
Od zatrzymania dyrektorów wszystkich białoruskich cukrowni niebawem minie miesiąc. Mimo to prokuratura, KGB, MSW i Komitet Śledczy raczej nie zdradzają szczegółów sprawy. Jedynym przedstawicielem władz, który opowiada o detalach jednego z głośniejszych skandali ostatnich lat, jest Alaksandr Łukaszenka.
– Siedzą teraz i proszą: „Wypuśćcie nas, pójdziemy do kołchozu nawóz rozładowywać”. A ja im mówię: „My już widłami nawozu nie rozładowujemy, więc siedźcie”. Przyznali, gdzie kradli, wszystko pooddawali. „Wszystko – mówią – zabierajcie, tylko nie wsadzajcie do więzienia”. A kto cię do więzienia wsadził? Sam się wsadziłeś. Stale powtarzam: nie ruszaj cudzego. Zwłaszcza jako kierownik. Jeśli kierownik jest złodziejem, przedsiębiorstwo nie istnieje – mówił prezydent podczas niedzielnej wizyty gospodarskiej w Swietłahorsku w obwodzie homelskim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.