Rasizm à rebours
Na francuskich uniwersytetach walka ras zastąpiła walkę klas. Jedni widzą w tym naturalne dla lewicy upomnienie się o aktualnie najsłabszych, inni zamach na wartości Republiki
Często prowokująca i zasłonięta hidżabem Mélanie Luce, przewodnicząca największej i najbardziej wpływowej organizacji studenckiej Union nationale des étudiants de France (UNEF), przyznała niedawno, że stowarzyszenie organizuje spotkania „niezmieszane rasowo”. Chodzi o zajęcia o dyskryminacji i rasizmie, podczas których uczestnicy dzielą się swoimi negatywnymi doświadczeniami. – Obecność białych studentów czy wykładowców przeszkadzałaby im w swobodnej wymianie myśli i wyrażaniu emocji – mówi nam jedna z uczestniczek takiego spotkania. Od kiedy sprawa wypłynęła, Mélanie Luce tłumaczy w mediach, że to tak jak na spotkaniach grup kobiet – ofiar molestowania. Czy byłyby w stanie opowiedzieć o swoich przejściach, gdyby na sali był potencjalny sprawca? I twierdzi, że nie nikt nie zakazuje białym wstępu na spotkania przeciw rasizmowi, tylko ich po prostu nie zaprasza.
Kandydaci do obrony
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.