Koniec monopolu w internecie
Ostatecznie to Joe Biden zdecyduje, czy giganci technologiczni stracą niekontrolowaną władzę i zostaną poddani surowym regulacjom
Wśród wielu amerykańskich demokratów panuje przekonanie, że ograniczenie zdolności prezydenta do komunikowania się z obywatelami to jedyny sposób na zatrzymanie fali nienawiści, której Amerykanie ostatnio doświadczyli w trakcie zamieszek na Kapitolu. Do takiego ruchu wiceprezydentka elektka Kamala Harris namawiała już w 2019 r. Innego zdania jest Angela Merkel. Zgodziła się, że do wpisów Trumpa należy dodawać ostrzeżenia o manipulacji. Ale zablokowanie jego profilu uznała za zagrożenie dla wolności słowa. To popularna opinia.
Prezydent Trump nie jest odosobnionym przypadkiem. Z Twittera ostatnio zniknęło 70 tys. kont związanych z ruchem QAnon – grupą osób głoszących teorie spiskowe. Władze serwisu tłumaczyły decyzję zwiększonym ryzykiem przemocy. Ale zachowanie przedsiębiorców z Doliny Krzemowej uwypukla inny problem. – To smutne, że technologia ma większą władzę niż rząd – powiedział Donald Trump.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.