Klęska Trumpa cieszy Bidena
Demokraci prawdopodobnie stracą Izbę Reprezentantów, ale w wyborach osiągnęli zaskakująco dobre wyniki. Po porażkach trumpistów po prawej stronie rośnie pozycja Rona DeSantisa
Senat na pewno pozostanie pod kontrolą demokratów. Los Izby Reprezentantów wciąż jest w grze, ale faworytami są republikanie – tak wyglądała sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdy zamykaliśmy ten numer DGP. Nawet jeśli partia Donalda Trumpa odbije izbę niższą, będzie miała w niej przewagę zaledwie kilku, maksymalnie kilkunastu głosów. Dokładne liczby poznamy po przeliczeniu wystarczającej liczby kart wyborczych z Kalifornii. Niezależnie od rezultatów z Zachodniego Wybrzeża i tego, że łącznie od przyszłego roku na Kapitolu republikanie będą mieli więcej parlamentarzystów niż obecnie, ich rezultat wyborczy jest powszechnie uznawany za klęskę.
Przed wtorkiem mało co dawało demokratom nadzieję na uniknięcie klęski. Ich strategów niepokoiło to, że tematem numer jeden dla elektoratu była według sondaży gospodarka i najwyższa od 40 lat inflacja. Prócz tego nie sprzyjały im niskie notowania prezydenta Joego Bidena, który od zeszłorocznego wycofania się wojsk USA z Afganistanu nie może odbić się powyżej poziomu zaufania oscylującego wokół 40 proc. Po stronie Bidena nie stała też historia; wybory środka kadencji zazwyczaj kończyły się porażkami partii prezydenckich. Mimo to nie było przepowiadanej przez znaczną część sondaży „czerwonej fali” republikańskiej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.