Wenezuelska ropa ma pomóc Trumpowi. Ale nie rozwiąże problemów USA
Administracja Donalda Trumpa liczy na szybki sukces środowego porozumienia, ale eksperci oceniają, że droga do odbudowy sektora naftowego Wenezueli może potrwać ponad dekadę. Choć kraj dysponuje jednymi z największych zasobów ropy na świecie, jego infrastruktura wymaga ogromnych nakładów, a polityczna niepewność może zniechęcać potencjalnych inwestorów.
Zgodnie ze szczegółami ujawnionymi przez Biały Dom, firma NABEP należąca do wenezuelskiego miliardera Alejandro Betancourta otrzyma na 100 lat prawa do 17 pól naftowych z zasobami 65 mld baryłek (ok. 20 proc. rezerw Wenezueli), w tym obiekty, które dotychczas kontrolowały Rosja i Chiny. Firma zobowiązała się, że wyłoży na ten cel do 100 mld dol. W zamian kontrolowane przez Pentagon Biuro Kapitału Strategicznego, powołane w celu zabezpieczenia dla USA kluczowych zasobów i technologii, obejmie do 35 proc. udziałów w projekcie. Waszyngton dodatkowo gwarantuje sobie prawo weta w zarządzie (większości składu mają stanowić obywateli USA), zakup 20 proc. produkcji po kosztach wydobycia i pierwszeństwo Departamentu Stanu przy zakupie reszty surowca.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.