Benedykt ma być lepiej chroniony
Ochronie papieża brakuje koordynacji, a sytuację jeszcze pogarsza rywalizacja pomiędzy Gwardią Szwajcarską a żandarmerią watykańską.
W ten sposób wczorajsza prasa włoska komentuje czwartkowy incydent, gdy niezrównoważona psychicznie kobieta tuż przed pasterką przewróciła Benedykta XVI.
Pierwsze decyzje już zapadły. Na spotkaniu watykańskiego sekretarza stanu Tarcisio Bertonego z komendantem żandarmerii Domenico Gianim ustalono, że papieska ochrona zostanie zwiększona, jednak w taki sposób, by nie oddalać głowy Kościoła od wiernych.
Nad bezpieczeństwem papieża czuwa obecnie według włoskiej prasy około 400 osób - w tym z Gwardii Szwajcarskiej, żandarmerii watykańskiej i posterunku włoskiej policji - co jak na państwo liczące sobie niespełna 900 mieszkańców jest liczbą znaczącą. Ale, jak podkreślała La Repubblica, już od dłuższego czasu pojawiają się wątpliwości co do skuteczności ochrony. Podstawowym problemem jest brak koordynacji między służbami, a nie mniej istotnym - rywalizacja między dwiema pierwszymi formacjami.
Gwardia Szwajcarska kojarząca się przede wszystkim z kolorowymi renesansowymi strojami - która strzeże papieży od 1506 r. - jest de facto watykańską armią. Licząca ponad stu członków formacja jest ochroną osobistą papieża, towarzyszy mu podczas podróży zagranicznych i pilnuje granic państwa watykańskiego. Z kolei funkcjonująca w obecnej formie od 1970 r. żandarmeria watykańska - w szeregach której służy 130 funkcjonariuszy - jest tamtejszą policją. Odpowiada ona za porządek publiczny na terenie Watykanu, ruch uliczny, śledztwa w sprawach kryminalnych, ale także za bezpieczeństwo papieża, co się pokrywa z kompetencjami Gwardii Szwajcarskiej.
Na dodatek, mimo że to gwardziści uważani są za jedną z najlepszych służb ochroniarskich świata, w czwartek czujnością wykazał się komendant żandarmerii Giani. 47-letni były funkcjonariusz włoskiej Gwardii Finansowej i wywiadu cywilnego Sisde osłonił Benedykta własnym ciałem, dzięki czemu nie upadł on bezpośrednio na podłogę Bazyliki św. Piotra. Nie zmienia to faktu, że w trakcie mszy funkcjonariusze byli zbyt oddaleni od siebie, co wykorzystała 25-letnia Susanna Maiolo.
Giani ochronił obecnego papieża już podczas dwóch podobnych incydentów - gdy w czasie zeszłorocznej pasterki ta sama kobieta próbowała się przedrzeć przez barierkę oraz w 2007 r., gdy pewien niezrównoważony psychicznie Niemiec usiłował wskoczyć do papamobile, którym Benedykt XVI jechał po placu św. Piotra.
@RY1@i02/2009/252/i02.2009.252.000.007b.001.jpg@RY2@
Kobieta, która zaatakowała papieża podczas pasterki
AP
, pap, time
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu