Jegor Gajdar: liberał neofita i reformator radykał
Mało nazwisk wywołuje wśród Rosjan taki dreszcz emocji.
Jegor Gajdar stał na czele rządu 17 lat temu, i to przez jedyne sześć miesięcy - wystarczająco długo, by część narodu widziała w nim do dziś zbawcę Rosji, a druga - znacznie liczniejsza - sprawcę wszystkich swoich nieszczęść. Po niespodziewanej śmierci 53-letniego polityka w nocy z wtorku na środę emocje towarzyszące nazwisku "Gajdar" ożyły raz jeszcze.
Jegor Gajdar dla większości Rosjan staje się znaną postacią w 1992 roku. Trwa rozpad Związku Sowieckiego. Gospodarka jest w dalszym ciągu sowiecka. To agonia. Powszechna opinia mówi: za chwilę dojdzie do załamania, a konsekwencją będzie wojna domowa. Ekipa Borysa Jelcyna, która niedawno zwycięsko wyszła z walki o władzę, opanowana zostaje przez ekonomicznych radykałów. Błyskawiczne reformy - ich zdaniem - nie tylko uratują Rosję przed rozpadem, ale ostatecznie zniszczą wpływy komunistyczno dyrektorskiego aparatu.
36-letni Gajdar, syn kontradmirała i wnuk znanego pisarza, jest jednym z jastrzębi. Ma za sobą pracę w kilku instytutach ekonomicznych i szefowanie działowi ekonomicznemu Prawdy. To liberał neofita, jeden z wielu, jacy w tamtych czasach przewijają się przez rosyjską politykę i zaczynają tworzyć istotną część otoczenia Jelcyna.
Do rządu trafia pod koniec 1991 r., będzie ministrem finansów, gospodarki i wicepremierem, ale w czerwcu 1992 r. skończy się powierzeniem mu obowiązków szefa rządu. Jegor Gajdar od początku używa terminu "terapia szokowa". Polegać ma ona na natychmiastowym rozmrożeniu większości cen i kategorycznym zakazie dotowania upadających fabryk. Społeczeństwo ma zostać przebudowane, po kilku miesiącach z chaosu ma się wydobyć rosyjski kapitalizm. Ceny istotnie zostają uwolnione i wybucha hiperinflacja.
Cała tragedia polega na tym, że jednocześnie prawo ogranicza możliwość wypłat z kont w państwowym Sbierbanku i że nie towarzyszy temu żadna planowa prywatyzacja. Większość Rosjan może się więc jedynie przyglądać, jak ich dorobek zamienia się w grosze. Ulica kuje nowy czasownik - "obgajdarit''" to tyle co "okraść". W ciągu kilku miesięcy hiperinflacja zostaje zatrzymana, ale za ogromną społeczną cenę. Zjawisko, które jeden z historyków określi "kopniakiem Gajdarowskim" jest jednym z fundamentów sowietonostalgii. - W roku 1992 reformy Gajdara stały się tak niepopularne, że gdy zdarzyło mi się wsiąść do autobusu, natychmiast zostałem zbluzgany przez pasażerów - opowie po latach jeden z ideologów obozu reform i dawny dysydent ojciec Gleb Jakunin.
Reformy są również niespójne, bo 36-letni minister finansów i reszta reformatorów nie mają ani jednolitego planu przebudowy gospodarki (najczęściej zapadają doraźne decyzje w wąskim gronie), ani pełnej władzy. I tak Gajdar jest zwolennikiem uwolnienia cen, ale musi ulec naciskom, by państwo nadal dotowało żywność i wódkę. Jest zaciekłym wrogiem dotowania upadającego przemysłu, ale może się tylko przyglądać, jak prezydent Jelcyn rozdaje kolejne "pakiety ratunkowe". Po sześciu miesiącach reformator polegnie w starciu z wybranym jeszcze w czasach ZSRR parlamentem i zostanie doradcą Kremla. Rosja nigdy nie zapomniała Gajdarowi 1992 r., choć po jego śmierci zacznie zapewne nieco rewidować swój krytyczny stosunek. - "Jegor Gajdar był odważnym, uczciwym i zdecydowanym człowiekiem. I w czasie kardynalnych zmian wziął na siebie odpowiedzialność za niepopularne, lecz konieczne działania" - napisał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.
@RY1@i02/2009/246/i02.2009.246.000.0010.001.jpg@RY2@
Jegor Gajdar (1956-2009)
AFP
Marek Bilski
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu