Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Aresztowano bankiera Al-Kaidy i włoskiej mafii

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W ręce indyjskiej policji wpadł Naresh Jain, uznawany za króla podziemnej bankowości.

Z jego usług korzystała Al-Kaida, włoskie i albańskie mafie oraz południowoamerykańskie kartele narkotykowe. - Jego firmy działały na wszystkich pięciu kontynentach. Nie miały dla niego znaczenia żadne różnice: narodowościowe, religijne czy kulturowe - powiedział po zatrzymaniu Jaina oficer indyjskiej agencji do walki z narkotykami.

Brytyjczycy i Amerykanie szacują, że rocznie przechodziło przez jego ręce nawet 2,5 mld dol. Dziennie należące do niego firmy mogły wyprać nawet 4 mln brudnych pieniędzy.

50-letniego Naresha Jaina zatrzymano w niedzielę w jego domu w luksusowej części New Delhi, ale informacje o tym ujawniono dopiero teraz. W tropienie jego nielegalnych interesów byli zaangażowani policjanci z Wielkiej Brytanii, USA, Holandii, Hiszpanii, Włoch i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zebranie dowodów potrzebnych do jego aresztowania zajęło ponad rok. Nie było to łatwe, bo bankowe imperium Jaina działało na zasadzie hawali.

To nieformalny system bankowy funkcjonujący w świecie islamu. Opiera się na zaufaniu - nie ma tu miejsca na czeki czy podpisy. Wszystko odbywa się na słowo, dlatego tak chętnie korzystają z niego i terroryści, i zwykli przestępcy. Do firmy Jaina działającej np. w Indiach zgłaszała się mafia z Albanii. Tu przekazywała mu milion dolarów. Ich człowiek odbierał milion od firmy Jaina działającej na Manhattanie. Ale teraz były to już pieniądze pochodzące z legalnego źródła. On sam od transakcji pobierał opłatę.

Amerykanie zamrozili niedawno Jainowi konta, na których było 8 mln dol. Ale policyjni eksperci podkreślają, że "król hawali", prowadząc tak niebezpieczny interes, z pewnością nie korzystał z tradycyjnych banków, by trzymać w nich oszczędności.

Kłopoty Jaina, którego imperium w ciągu dwóch dekad rozrosło się do 35 firm działających na całym świecie, zaczęły się w 2007 r. Został wówczas aresztowany w Dubaju za złamanie prawa walutowego. Wyszedł z aresztu, porzucił kwaterę nad Zatoką Perską i przeniósł się do Indii.

Tutejsza policja twierdzi, że zebrała dowody na jego współpracę z Dawoodem Ibrahimem, który przewodzi syndykatowi D-Company w Bombaju. To człowiek, który znajduje się w czołówce dwóch list magazynu Forbes: najbardziej poszukiwanych przestępców świata i najbardziej wpływowych ludzi na naszym globie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.