Miliony Chińczyków tracą pracę i wracają do ojczyzny
Według badań ministerstwa rolnictwa do początku obchodów chińskiego Nowego Roku (zaczęły się 25 stycznia) w położonych na wybrzeżu Chin ośrodkach przemysłowych zwolniono 15,3 proc. ze 130 mln pracowników napływowych, którzy wrócili do rodzinnych miejscowości.
Utrata przez nich pracy jest bezpośrednim efektem globalnego kryzysu gospodarczego i wpływu, jaki ma to na producentów nastawionych na eksport - uważa Chen Xiwen, dyrektor Biura Centralnego ds. Pracy Rolników. Ostrzega on, że napływ bezrobotnych stanowić będzie zagrożenie stabilności społecznej na terenach rolnych.
Liczba 20 mln bezrobotnych migrantów nie obejmuje tych zwolnionych, którzy pozostali w miastach, szukając zajęcia. Jest ona znacznie większa niż liczba podana przez premiera Chin, Wen Jiabao, w wywiadzie dla FT. Przebywający z wizytą w Wielkiej Brytanii premier stwierdził w poniedziałek, że były oznaki wskazujące, iż pod koniec ubiegłego roku chińska gospodarka być może zaczynała się ponownie ożywiać.
Podczas późniejszego wykładu na Uniwersytecie w Cambridge ostrzegł on jednak, że gospodarkę globalną czekają być może dalsze problemy.
- Kryzys nie sięgnął jeszcze dna i trudno przewidzieć, z jakimi jeszcze kłopotami możemy się zetknąć - stwierdził.
Wystąpienie premiera Wena zakłócił protestujący, który nazwał go dyktatorem i rzucił w niego butem - co przypominało incydent z Bagdadu, kiedy to w byłego prezydenta George'a Busha podczas konferencji prasowej butem rzucił iracki dziennikarz.
W styczniu, jak podaje hongkońska firma maklerska CLSA, produkcja w chińskim sektorze przetwórczym znowu zmalała - i był to już szósty kolejny miesiąc jej spadku. Obliczany przez tę firmę dla Chin wskaźnik koniunktury menedżerów zaopatrzenia wyniósł w styczniu 42,2 pkt, minimalnie więcej niż w grudniu, ale znacznie poniżej poziomu 50 pkt, który oznacza brak zmian.
CLSA podaje też, że w styczniu przedsiębiorcy zwalniali pracowników w tempie najszybszym od 2004 roku, kiedy to zapoczątkowano takie badania.
W minionej dekadzie wieś opuszczało co roku 6-7 milionów osób, udających się do pracy w fabrykach, na budowach i w restauracjach usytuowanych w burzliwie rozwijających się miastach.
Według szacunkowych wyliczeń władz 1 punkt procentowy wzrostu produktu krajowego brutto Chin oznacza utworzenie około miliona nowych miejsc pracy. W IV kwartale 2008 r. tempo wzrostu PKB zmalało do 6,8 proc., a wielu ekonomistów uważa, że Pekin będzie miał problemy z osiągnięciem zaplanowanego na ten rok wzrostu gospodarczego na poziomie 8 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.