Węgry rozmontowują system emerytalny
BUDAPESZT KOŃCZY z obowiązkowym członkostwem w prywatnych funduszach emerytalnych, a tym, którzy zdecydują się w nich pozostać, państwo nie będzie już gwarantowało emerytur. Obywatele do końca stycznia mają zdecydować, czy wracają do państwowego systemu
Członkowie prywatnych kas emerytalnych będą musieli do 31 stycznia podjąć decyzję, czy wracają do systemu państwowego, czy też chcą pozostać w systemie prywatnym, który od połowy grudnia nie będzie już obowiązkowy, tylko dobrowolny. Takie inforamcje ogłosil wczoraj minister gospodarki Gyoergy Matolcsy. Ci, którzy nie złożą deklaracji o pozostaniu w prywatnych OFE, zostaną automatycznie przeniesieni do systemu państwowego.
Do tej pory węgierski system emerytalny - podobnie jak polski - składał się z trzech filarów. Pierwszy jest państwowy - pracodawcy wpłacają na fundusz 24 proc. pensji pracowników, a ci 2 proc. Drugi filarem były wprowadzone w 1997 r. obowiązkowe prywatne fundusze emerytalne, na które pracownicy wpłacają 8 proc. wynagrodzeń. Trzecim filarem są dobrowolne składki do prywatnych funduszy.
Po tym jak Unia Europejska odrzuciła wniosek dziewięciu państw o to, by nie wliczać do deficytu budżetowego i długu publicznego transferów do zobowiązań emerytalnych, rząd Viktora Orbana zdecydował się na zawieszenie wpłat na konta funduszy. Ten ruch pozwoli rządowi zyskać prawie 3 biliony forintów (czyli równowartość 14,6 miliarda dolarów), a tym samym zamienić obecny deficyt budżetowy w nadwyżkę sięgającą 7 proc. PKB.
Do 18 prywatnych funduszy emerytalnych należy obecnie 3 miliony Węgrów. Dlatego rozmontowanie systemu emerytalnego budzi kontrowersje. Gdy rząd Orbana w październiku po raz pierwszy ogłosił zamiar sięgnięcia do pieniędzy OFE (wówczas zawieszając do końca 2011 r. wpłaty na konta funduszy), socjalistyczna opozycja oskarżyła Fidesz o zamiar ich nacjonalizacji. - Nie chcemy powrotu do w pełni państwowych emerytur - tłumaczył w rozmowie z "DGP" wicepremier kraju Tibor Navracsics. - Zawieszenie wpłat na fundusze na 14 miesięcy ma nam dać czas na przeprowadzenie reformy. Prawdopodobnie zdecydujemy się na dwa filary: państwowy i prywatny, działający na zasadach wolnorynkowych - dodawał.
- To w praktyce oznacza nacjonalizacje prywatnych funduszy - mówi jednak Bloombergowi David Nemeth, analityk węgierskiego oddziału ING. W sytuacji gdy państwo nie będzie gwarantować emerytur z prywatnych funduszy, a ci, którzy w nich zostaną, stracą państwową część emerytury, trudno się spodziewać, by cieszyły się one zainteresowaniem.
Aby przeforsować zmianę, Fidesz wprowadził poprawkę do konstytucji, w myśl której trybunał konstytucyjny nie może orzekać w sprawie budżetu i podatków, o ile ewentualne naruszenie ustawy zasadniczej nie dotyczy łamania praw podstawowych bądź umów międzynarodowych. W ten sposób zamknął ostatnią furtkę dla przeciwników gospodarczych pomysłów rządu. Wcześniej Węgrzy wprowadzili m.in. podatek bankowy i zerwali współpracę z MFW, argumentując, że zbijanie deficytu zgodne z zaleceniami ekspertów funduszu zbytnio uderzy w najbiedniejszą część społeczeństwa.
Bartłomiej Niedziński
Michał Poctocki
dgp@infor.pl
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu