Pieniądze, które zachwiały Francją
Majątek Liliane Bettencourt to 20 mld euro. Początek największej aferze ostatnich lat dała koperta ze 150 tys. euro
Milczenie jest złotem - tej zasadzie 87-letnia Liliane Bettencourt jest wierna przez całe swoje życie. Najbogatsza kobieta Francji nie tłumaczyła się ze swojej działalności w faszystowskiej organizacji La Cagoule, nie skarżyła się, gdy padła ofiarą upadku piramidy Bernarda Madoffa. Milczy i teraz, gdy może pogrzebać karierę prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.
Początek największej aferze ostatnich lat we Francji dały wyznania Claire T. (jej nazwisko nie zostało ujawnione), która do roku 2008, przez dwie dekady, pomagała Liliane Bettencourt zarządzać majątkiem odziedziczonym po ojcu, założycielu koncernu kosmetycznego L’Oreal. Ujawniła ona, że Bettencourt przekazała potajemnie w swoim luksusowym domu w Neuilly-sur-Seine w 2007 roku 150 tys. euro na prezydencką kampanię Sarkozy’ego. To aż 20 razy więcej, niż zezwala prawo. - Prawicowi politycy ciągle się tam przewijali, zwłaszcza w czasie wyborów - dodała Claire T.
Sympatię do prawicy Liliane Bettencourt wykazywała od młodości. W latach 30. należała na faszystowskiej grupy La Cagoule, założonej i finansowanej przez jej ojca, która podczas II wojny światowej współpracowała z nazistami. Po wojnie członkowie organizacji znaleźli schronienie w L’Orealu. Wtedy też Liliane weszła na polityczne salony Francji. W 1950 roku wyszła za mąż za André Bettencourta, byłego członka La Cagoule, który w latach 60. i 70. był ministrem bez teki w kolejnych prawicowych rządach.
Potem przyszły dla niej ciężkie czasy, bo u władzy przez długie lata byli socjaliści. Choć - jak wynika ze słów Claire T. - sponsorowała prawicowe ugrupowania, nie były one zdolne przejąć rządów. Zajęła się więc filantropią. I stała się bohaterką kolejnego skandalu. Jej córka oskarżyła znanego fotografa i przyjaciela matki, François- Marie Baniera, o wykorzystanie jej słabości umysłowej do wyłudzenia kosztownych prezentów - w sumie o wartości 1,3 mld euro. Liliane Bettencourt uwierzyła również obietnicom Bernarda Madoffa, który obiecał jej błyskawiczne pomnożenie majątku. Nigdy nie ujawniła, ile straciła na zainwestowaniu w jego piramidę. Ale musiały to być niemałe sumy, bo inny francuski udziałowiec tego samego quasi-funduszu René-Thierry Magon de la Villehuchet popełnił w grudniu 2008 roku samobójstwo.
Jej znajomość z Nicolasem Sarkozym trwa co najmniej dwie dekady. Młody i ambitny polityk w 1983 roku został merem Neuilly-sur-Seine, w którym mieszka także były lider Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pen. Sarkozy często bywał gościem w jej luksusowym domu. - Jak inni przychodził po swoją kopertę. Wręczała ją zazwyczaj po posiłku - mówiła Claire T. portalowi Mediapart.
Liliane Bettencourt milczy w sprawie oskarżeń prezydenta o łamanie prawa. On sam twierdzi, że to kalumnie. Jednak pod naciskiem Sarkozy’ego z funkcji skarbnika rządzącej partii UMP zrezygnował Erik Woerth, choć wcześniej prezyent twierdził, że ma do niego zaufanie. Woerth, według relacji Claire T., miał wziąć od Bettencourt kopertę z 150 tys. euro i przynieść ją Sarkozy’emu.
Media przypominają, że znajomość z Sarkozym była dla Liliane Bettencourt bardzo opłacalna, bo gdy doszedł on do władzy, zmienił prawo podatkowe. Do 2007 roku wszystkie zsumowane podatki mogły sięgnąć nawet 70 proc. dochodu, Sarkozy ten próg obniżył do 50 proc. Francuskie media już obliczyły, że dziedziczka fortuny założyciela L’Oreala zyskała na tym nawet 50 mln euro.
@RY1@i02/2010/136/i02.2010.136.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. Fotolink
Bettencourt zyskała dzięki Sarkozy’emu 50 mln euro
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu