Kaganiec na Wall Street musi jeszcze poczekać
Kompleksowa regulacja rynków finansowych - jeden z priorytetów prezydenta Baracka Obamy - na razie najprawdopodobniej nie zostanie uchwalona przez Senat. Po tym jak zmarł 92-letni senator Robert Byrd, Demokratom do przeforsowania ustawy brakuje jednego mandatu.
Obie izby Kongresu miały przegłosować ostateczną wersję ustawy jeszcze w tym tygodniu, tak aby przed 4 lipca, czyli amerykańskim Dniem Niepodległości, trafiła na biurko prezydenta do podpisu. O ile w Izbie Reprezentantów Demokraci mają bezpieczną większość, w Senacie sytuacja mocno się skomplikowała. Szczególnie że do jej przyjęcia potrzeba poparcia 60 senatorów - w przeciwnym razie Republikanie mogą zastosować obstrukcję parlamentarną.
Poparcie dla regulacji nie jest idealnie zbieżne z przynależnością partyjną.
Przeciw przyjętej w maju senackiej wersji ustawy głosowało dwoje senatorów demokratycznych, którzy uważają, że nie jest ona wystarczająco ostra, z kolei poparło ją czworo republikanów. Ale trojgu z nich nie podobają się wprowadzone w ostatniej chwili zmiany, które nakładają na instytucje finansowe dodatkowe obciążenia w wysokości 19 miliardów dolarów, i teraz ustawy popierać nie zamierzają. A w związku ze śmiercią Byrda nawet przekonanie dwojga własnych renegatów, co też nie jest łatwe, nie zapewnia Demokratom 60 głosów.
Miejsce zwolnione przez Roberta Byrda - członka amerykańskiego Senatu z najdłuższym stażem w historii - obejmie zapewne inny demokrata. Nie będzie wyborów uzupełniających, następcę powoła stanowy gubernator, ale to potrwa co najmniej kilka tygodni. - Były plany, że Senat będzie głosował nad ustawą w najbliższych dniach, ale teraz straciliśmy ten jeden głos. Nie wiem, co się stanie. Możliwe, iż ustawa zostanie odłożona, dopóki nie zostanie mianowany następca Byrda - powiedział Bloombergowi Patrick Leahy, szef senackiej komisji ds. sądownictwa. Ale jak dodał, ma nadzieję, że ustawa ostatecznie zostanie przyjęta.
Im sprawa będzie się bardziej przeciągać, tym jednak trudniej Demokratom będzie przeciągnąć na swoją stronę pojedynczych senatorów spoza własnych szeregów. W listopadzie odbędą się wybory do Kongresu i próbujący odzyskać pozycję Republikanie z pewnością zrobią wszystko, by partia Baracka Obamy nie mogła się pochwalić spektakularnym sukcesem legislacyjnym. Zwłaszcza tak nośnym społecznie.
Zaproponowana w czerwcu zeszłego roku przez Baracka Obamę regulacja rynków finansowych jest największą zmianą w tej dziedzinie od czasów Wielkiego Kryzysu z lat 30. Licząca 2000 stron ustawa ma zmusić banki do ograniczenia - choć nie zaprzestania - ryzykownych inwestycji. A to właśnie spekulacyjne inwestycje bankowe, obliczone na szybki zysk, doprowadziły do wybuchu kryzysu w 2008 roku.
Ustawa powołuje także podlegającą Rezerwie Federalnej agencję ochrony konsumenta, rozszerza uprawnienia państwa do przejmowania bankrutujących instytucji finansowych, a zgodnie z poprawką wprowadzoną do ostatecznej wersji obciąża instytucje finansowe kosztami tych zmian.
Według badań opinii publicznej ściślejsze regulacje rynków finansowych popiera 60 - 65 proc. Amerykanów, przeciwnych jest ok. 30 proc.
@RY1@i02/2010/125/i02.2010.125.000.013a.001.jpg@RY2@
Fot. EAST NEWS
Śmierć senatora Byrda stawia pod znakiem zapytania reformę amerykańskiej bankowości
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu