Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Na budowie w Kijowie pracują betoniarki z lat 60.

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Stało się to, co już od pierwszego dnia urzędowania zapowiadał nowy wicepremier Ukrainy Borys Kołesnikow - został zmieniony wykonawca stadionu budowanego na Euro 2012 we Lwowie.

Firma Azowinteks nie wywiązywała się z terminów. Rząd ukraiński postanowił więc zmienić wykonawcę. Ma nim być konsorcjum firm z różnych krajów, choć na Ukrainie głośno o tym, że będą to wykonawcy z Niemiec.

- Nazwy firm ogłosimy później. Być może będą to ukraińskie, tureckie lub macedońskie i chorwackie spółki - powiedział Kołesnikow, który już dwa tygodnie temu zapowiadał, że będzie się przyglądać pracom na stadionie we Lwowie.

- Jeśli na dwie zmiany nie będzie tam pracować 500 robotników tylko 200, to wyrzucimy Azowinteks z budowy - straszył. Wczoraj dotrzymał słowa.

Kołesnikow poinformował też, że firma z Donbasu została również odsunięta od budowy pasa startowego na lwowskim lotnisku. Nowym wykonawcą została inna spółka z tego regionu - Altkom. Azowinteks zostanie tylko jednym z podwykonawców. - Stadion zostanie ukończony w 2011 r. - zapewniał wczoraj Kołesnikow, który po raz drugi w ostatnich tygodniach wizytował Lwów.

Na Ukrainie wszyscy są bardzo zadowoleni z nowego wicepremiera. Dziennikarze podkreślają, że wcześniej nikt z rządu tak szczerze nie mówił o opóźnieniach i niedociągnięciach na budowach obiektów na Euro 2012. Kołesnikow walczy z czasem. 7 i 8 kwietnia na Ukrainę ze specjalną inspekcją przylatuje Michel Platini. Pożar we Lwowie został ugaszony. Teraz celem Kołesnikowa jest przekonanie władz UEFA, że na czas prace przy stadionie skończy także Kijów. Dwa dni temu w Brukseli Platini wypowiadał się o Ukrainie nadzwyczaj ostro.

- Rada ministrów obejmuje nadzór nad modernizacją Stadionu Olimpijskiego w Kijowie. Rząd cały czas dawał pieniądze na tę budowę i nie wiadomo, co się z nimi działo. Prace są opóźnione o kilka miesięcy. Patrząc na organizację robót na stadionie, pomyślałem sobie, że gorzej bym tego nie wymyślił. Betoniarki, które widziałem na budowie, były z lat 60. To niewiarygodne. Przeraziła mnie też liczba zatrudnianych na obiekcie podwykonawców, która idzie w setki. Nikt tego nie kontroluje. Ale teraz to się zmieni - zapowiada Kołesnikow, który w przyszłym tygodniu będzie musiał przekonać o tym także Platiniego.

asz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.