Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Gdyby naciski polityków zniknęły, afrykański futbol byłby lepszy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W zakończonym w niedzielę Pucharze Narodów Afryki grali nie tylko piłkarze. Politycy też. Ten turniej zostanie zapamiętany głównie przez pryzmat ich kontrowersyjnych akcji, ataków i parad.

PNA rozpoczął się mocnym akcentem politycznym i się nim zakończył. Podczas ceremonii otwarcia prezydent Angoli Jose Eduardo dos Santos potępił atak separatystów z Kabindy na autobus z reprezentacją Togo. Dodał, że Kabinda należy do Angoli i to się nie zmieni (podobno organizatorzy zdecydowali się rozgrywać mecze w Kabindze, aby podkreślić przynależność tej wyjątkowo bogatej w ropę prowincji do Angoli). Dos Santos uczestniczył w każdym meczu rozgrywanym w stolicy kraju Luandzie. To do niego niepodobne. Jednak skoro patrzyło pół świata, warto było się pokazać w towarzystwie notabli z całej Afryki. Prezydentowi Angoli towarzyszył prezes afrykańskiej federacji (CAF) Issa Hayatou, bo od początku imprezy to politycy mieli największy wpływ na jej otoczkę - począwszy od bezpieczeństwa, a na oficjalnych komunikatach wysyłanych w świat skończywszy.

W trakcie turnieju w sportowe sprawy wtrącały się również głowy innych afrykańskich krajów. Selekcjoner Wybrzeża Kości Słoniowej przed jednym z meczów otrzymał list od prezydenta kraju. - Tutaj futbol i polityka są wymieszane. Odczuwa się duży polityczny wpływ. Gdyby to wszystko zniknęło, afrykański futbol byłby lepszy - powiedział Vahid Halihodzić po porażce z Burkina Faso. Podobne notki od prezydentów dostawali trenerzy i działacze federacji Ghany i Nigerii.

Tymczasem politycy Unii Afrykańskiej wystosowali oświadczenie, w którym dowodzili, że tegoroczny PNA można uznać za symbol bezpieczeństwa i pokoju. To było kilka dni po tym, jak rząd Togo przysłał samolot po swoich piłkarzy, bo tych zaatakowali separatyści. W miniony piątek CAF nałożyła na Togo karę - zakaz uczestnictwa w dwóch następnych edycjach turnieju. Powodem była "ingerencja polityków", co brzmi paradoksalnie w kontekście całego turnieju. - To oznacza, że CAF nie ma poszanowania dla ludzkiego życia - powiedział minister spraw wewnętrznych Togo Pascal Bodjona. Jego koledzy z rządu rozważają podjęcie kroków prawnych wobec CAF i angolskich polityków za zorganizowanie turnieju w "strefie wojny".

Ostatniego dnia turnieju dos Santos wraz z Hayatou wręczali złote medale piłkarzom Egiptu, którzy w finale wygrali 1:0 z Ghaną. Kilku zawodników podobno pozdrowiło wiwatujących w tym czasie mieszkańców Strefy Gazy. I znów zaczną się protesty.

@RY1@i02/2010/022/i02.2010.022.000.019a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Piłkarze Egiptu cieszą się ze zwycięstwa w PNA

Daniel Rupiński

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.