Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagranica pomagała Kaddafiemu szpiegować

29 czerwca 2018

REŻIM w ostatnich latach był bardzo wyczulony na zagrożenia, które niosą nowe technologie. Korzystały na tym firmy oferujące podsłuchiwanie rozmów telefonicznych czy czytanie e-maili. Samych rozmów nagrywano w Libii 500 - 600 tys. godzin miesięcznie

Rebelianci dali siłom wiernym Muammarowi Kaddafiemu czas do soboty na złożenie broni, zapowiadając w przeciwnym razie szturm na Syrtę - ostatnie reżimowe miasto na wybrzeżu Morza Śródziemnego - oraz Bani Walid, gdzie może się ukrywać dyktator. Tymczasem wychodzi na jaw coraz więcej szczegółów na temat tego, jak funkcjonowała Libia pod rządami Kaddafiego, w tym jak wyglądała rozbudowana sieć podsłuchiwania obywateli. Stworzono ją przy pomocy zachodnich firm. Opuszczony budynek służby bezpieczeństwa w Trypolisie, gdzie podsłuchiwano rozmowy telefoniczne i przechwytywano e-maile, opisuje wczorajszy "The Wall Street Journal".

Po tym jak po wydaniu podejrzanych o przeprowadzenie zamachu terrorystycznego nad Lockerbie ONZ zniosła sankcje nałożone na Libię, Trypolis stał się atrakcyjnym klientem dla firm, które pomagają kontrolować nowe środki komunikacji. I tak centrum monitoringu w Trypolisie zostało wyposażone w sprzęt przez Amesys, oddział francuskiej firmy technologicznej Bull.

Jeszcze w lutym, czyli po wybuchu powstania przeciw Kaddafiemu, jej oprogramowanie było używane do przechwytywania e-maili. Zaś na początku roku władze w Trypolisie prowadziły negocjacje z Amesys oraz kilkoma innymi firmami - m.in. należącą do Boeinga Narus - na temat zakupu nowych programów zwiększających kontrolę internetu. Miały one umożliwić podsłuchiwanie szyfrowanych połączeń telefonicznych przez Skype, cenzurowanie filmów wideo zamieszczonych na serwisie YouTube czy całkowite blokowanie niektórym osobom dostępu do internetu poprzez serwery proxy. Wybuch wojny domowej przerwał te negocjacje.

Sprzedaż urządzeń służących do przechwytywania komunikacji jest generalnie dozwolona, choć w niektórych krajach, np. w USA, firmy muszą najpierw uzyskać zgodę na ich eksport.

W ostatnich latach reżim Kaddafiego stał się wyjątkowo wyczulony na potencjalne zagrożenia w związku z internetem i nowymi formami komunikacji, mimo że w liczącej 6,6 miliona mieszkańców Libii dostęp do sieci ma zaledwie 100 tysięcy osób. Korzystały z tego nie tylko przedsiębiorstwa z państw zachodnich. Technologię reżimowi dostarczała też chińska firma telekomunikacyjna ZTE Corp. Z kolei niewielka południowoafrykańska firma VASTech są Pty Ltd. Zapewniła sprzęt, który umożliwiał przechwytywanie i podsłuchiwanie wszystkich rozmów telefonicznych wychodzących z Libii bądź do niej przychodzących. Za pomocą technologii VASTech - według producenta służącej do walki z terroryzmem czy przemytem broni - nagrywano miesięcznie około 500 - 600 tysięcy godzin rozmów, prowadzonych zarówno przez komórki, jak i telefony stacjonarne.

To, ile osób pracowało przy monitoringu rozmów telefonicznych, e-maili i innych sposobów komunikacji, nie jest na razie wiadome, podobnie jak to, od jak dawna te wydziały funkcjonowały.

Na podstawie przechwyconej korespondencji wiadomo jednak, że przeciwnicy reżimu mieli świadomość skali inwigilacji i niemal panicznie obawiali się zatrzymania z tego powodu przez służby bezpieczeństwa. Dlatego też chętnie korzystali ze Skypea, który koduje rozmowy i jest uważany za bezpieczniejszy.

Przypadek Libii nie jest odosobniony, bo po obaleniu Hosniego Mubaraka w Egipcie okazało się, że tamtejsze służby bezpieczeństwa też szpiegowały opozycjonistów za pomocą zaawansowanych zachodnich technologii.

@RY1@i02/2011/168/i02.2011.168.000.009a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP/East News

Służba bezpieczeństwa kontrolowała rozmowy telefoniczne i pocztę internetową

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.