Powstańcy oblegają Trypolis
ROZPOCZĘTY SZTURM NA STOLICĘ zdecyduje o wyniku libijskiej wojny domowej. Rebelianci obiecują, że jeśli Kaddafi dobrowolnie opuści Libię, pozwolą mu na to
Muammar Kaddafi traci kontrolę nad stolicą Libii. W nocy z soboty na niedzielę rebelianci po raz pierwszy od wielu tygodni wszczęli starcia w Trypolisie. Zginęło co najmniej 375 osób.
- Wybiła godzina zero. Powstańcy w Trypolisie stanęli do walki - deklarował Abdulhafiz Ghuka, wiceszef Tymczasowej Rady Narodowej (MWI), powstańczego rządu. - Albo Kaddafi się podda, albo ucieknie z miasta. Jeśli wyrazi chęć opuszczenia Libii, pozwolimy mu na to - dodawał rzecznik rady Ahmad Dżibril. Mieszkańcy stolicy wyszli na ulice w sobotę wieczorem, po tym jak do protestów przeciwko pułkownikowi wezwali przywódcy religijni.
Według podążającej za rebeliantami korespondentki katarskiej telewizji Al-Dżazira Ziny Chuzr wczoraj oddziały wierne MWI podporządkowały sobie dzielnice Faszlum, Mansura i Zawijat ad-Dahmani, położone nieopodal ścisłego centrum stolicy, a także lotnisko. Zawijat ad-Dahmani to rejon oddalony o zaledwie kilkaset metrów od niezwykle ważnego strategicznie portu w stolicy kraju. Z kolei z Mansury blisko do Bab al-Azizija, głównej bazy wojsk Kaddafiego.
Powstańcy kontynuowali też natarcie od zachodu (opanowane wcześniej dzielnice leżą na wschodzie miasta). 600-osobowy oddział wkroczył do Trypolisu, nie napotykając zapowiadanego przez władze silnego oporu na rogatkach. Zamiast tego mieszkańcy dzielnicy Dżanzur powitali go muzyką i powstańczymi flagami.
Mimo to media wierne staremu reżimowi podawały, że pierwszą ofensywę rebeliantów udało się odeprzeć. Kaddafi w wystąpieniu radiowym pogratulował mieszkańcom Trypolisu udanego oporu, stawianego - jak to określił - "szczurom i zdrajcom", zapowiadając zarazem rozdanie im broni. Jego gniew po raz kolejny skupił się na wspierającym powstańców lotnictwie NATO, zwłaszcza francuskim. - Nicolas Sarkozy chce ukraść naszą ropę - perorował pułkownik, który rządzi Libią od niemal 42 lat.
Wojna domowa w Libii trwa już pół roku. Do niedawna wydawało się, że obie strony wzajemnie się szachują, mimo wsparcia natowskiego lotnictwa dla nowych władz. Według niektórych źródeł przedstawiciele obu stron wszczęli nawet na tunezyjskiej Dżerbie potajemne negocjacje. W grę wchodziło ponoć przekształcenie Libii w luźną federację z utrzymanymi rządami Kaddafiego w Trypolisie i dotychczasowych rebeliantów w Bengazi. Trwająca od kilku dni rebeliancka ofensywa pozwoliła powstańcom znów myśleć o ostatecznym zwycięstwie z dyktatorem.
Zdaniem amerykańskiego instytutu analitycznego Stratfor przed MWI kluczowe wyzwanie. "Kaddafi miał mnóstwo czasu, by okopać się i przygotować na atak, którego nie można było wykluczyć. Jeśli uda mu się zachować lojalność pozostałych oddziałów, rebelianci będą mieli poważny problem z zajęciem całego miasta" - czytamy w opublikowanej wczoraj analizie.
@RY1@i02/2011/161/i02.2011.161.000.0009.001.jpg@RY2@
Fot. AFP/East News
Tłumy na ulicach Bengazi cieszą się ze szturmu na Trypolis
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu