Rosyjska pomoc już na Białorusi
Pierwsza, warta 800 mln dol. transza kredytu zdominowanej przez Rosję Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG) trafiła wczoraj na Białoruś.
- Białoruś we wtorek wypełniła wymogi formalne i dziś pieniądze są w drodze, już zostały wysłane - oświadczył wczoraj rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin. Nie podano, o jakie konkretnie warunki chodziło; część analityków spekuluje, że szef MSZ Siarhiej Martynau goszczący we wtorek w Moskwie mógł zgodzić się na sprzedaż Rosjanom któregoś z państwowych koncernów. Warta 7,5 mld dol. prywatyzacja to jeden z warunków przekazania całego, wartego 3 mld dol. kredytu.
Kredyt z EaWG ma pomóc Białorusi w rozwiązaniu dramatycznego kryzysu walutowego. Mińskowi nie pomogła nawet rekordowa, 55-proc. dewaluacja rubla. Waluty w kantorach wciąż nie ma. I już się może nie pojawić; według przecieków władze, wzorem dawnych rozwiązań chińskich, mają wkrótce zabronić osobom fizycznym kupna walut obcych bez udokumentowania ich przeznaczenia.
Rosyjskie pieniądze to nie wszystko. Mińsk uzyskał już obietnice pomocy z dwóch innych źródeł. Na początku czerwca prezydent Aleksander Łukaszenka gościł w Turkmenistanie, gdzie - według anonimowych źródeł dyplomatycznych - miał otrzymać pożyczkę wartą 1 mld dol. W tym samym czasie - i to już informacja oficjalna - kredyt przyznał także Pekin. 1,1 mld dol. mają zostać wydane na białorusko-chińskie inwestycje: budowę papierni w Świetłahorsku, remont drogi Żłobin - Homel i elektryfikację kolei Żłobin - Osipowicze. W uzyskaniu porozumienia pomógł wicepremier Anatol Tozik, który przez lata był ambasadorem w Pekinie.
Białoruś ubiega się też o kilkumiliardowy (mówi się o 8 mld dol.) kredyt z MFW. Tydzień temu rozpoczęły się oficjalne rozmowy w tej sprawie. Jednak po wprowadzeniu we wtorek przez Radę UE ograniczonych sankcji gospodarczych na Białoruś prawdopodobieństwo udzielenia pożyczki znacznie się zmniejszyło.
Kolejne pożyczki, jeśli nie będą im towarzyszyć systemowe reformy gospodarcze likwidujące komunistyczne anachronizmy, nie uratują Białorusi przed stoczeniem się w spiralę zadłużenia. Do połowy dekady białoruski dług publiczny, m.in. dzięki zbliżającemu się do 10 proc. rocznie wzrostowi gospodarczemu, znajdował się pod kontrolą na poziomie kilkunastu procent PKB. Zaczął dramatycznie rosnąć po wybuchu światowego kryzysu. W ubiegłym roku przekroczył 50 proc. Ostatnia dewaluacja i nowe pożyczki podbiją go powyżej 85 proc. PKB.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu