Reżim sądzi Poczobuta
Wczoraj rozpoczął się w Grodnie proces Andrzeja Poczobuta, dziennikarza "Gazety Wyborczej" i działacza Związku Polaków na Białorusi. Oskarżonemu o znieważenie prezydenta Alaksandra Łukaszenki grożą cztery lata więzienia.
W przeciwieństwie do procesów opozycjonistów po ostatnich wyborach prezydenckich Poczobut jest sądzony przy drzwiach zamkniętych. "Najwyraźniej poszkodowany stchórzył, a w śledztwie nie udało się zebrać jakichkolwiek dowodów mojej winy" - napisał dziennikarz w opublikowanym na blogu 10 czerwca liście z aresztu. Na salę sądową nie dopuszczono nawet jego żony Aksany i córki Jany, która wczoraj skończyła 11 lat. Sędzia Wital Lacko, po odrzuceniu wniosków obrony, przeniósł na prośbę prokuratora proces na piątek. Ma uzupełnić akt oskarżenia.
Przed gmachem sądu zebrało się ponad 100 osób. Nie było wśród nich liderów ZPB na czele z szefową Anżeliką Orechwo, wezwaną rano na przesłuchanie, i jej mężem, rzecznikiem ZPB Igorem Bancerem, zatrzymanym przez milicję.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu