Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Ostatni moralista Hollywood

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W sobotę w Nowym Jorku zmarł Sidney Lumet, jeden z najwybitniejszych twórców amerykańskich dramatów społecznych. Jego trwająca ponad pół wieku kariera była nie tylko świadectwem olbrzymiej wrażliwości reżysera, lecz także dowodem, że można umiejętnie połączyć wagę tematu z lekkością opowiadania historii.

Prawdziwych arcydzieł pozostawił po sobie niewiele, choć już jego debiut - legendarny dramat sądowy "Dwunastu gniewnych ludzi" - zapewnił mu miejsce w czołówce najważniejszych amerykańskich reżyserów. Film miał okazać się najwybitniejszym dziełem w dorobku Lumeta - obok "Werdyktu", "Sieci" i "Pieskiego popołudnia". Za każdy z tych filmów reżyser dostał oscarową nominację, ale akademia nigdy nie przyznała mu statuetki. Swój błąd naprawiła dopiero w 2005 roku, przyznając Lumetowi honorowego Oscara.

Miał wyjątkowy talent do prowadzenia aktorów - wielu z nich wspominało także pracę z Lumetem jako jedno z najważniejszych doświadczeń w karierze. Niezapomniane kreacje stworzyli u niego m.in. Al Pacino ("Serpico"), Sean Connery ("Wzgórze", "Agresja") i Paul Newman ("Werdykt").

Lumet pozostanie w pamięci widzów jako twórca wrażliwy na nierówności społeczne, krytycznie przyglądający się współczesnej rzeczywistości. "Odszedł ostatni wielki moralista amerykańskiego kina" - żegnali go krytycy i przyjaciele z filmowej branży. Lumet był bowiem twórcą, który łączył fantastyczny warsztat z niespotykaną szlachetnością. "Uprzedzenia zawsze zaciemniają prawdę. A ja nie wiem, czym jest prawda. Nikt z nas nie wie" - te słowa wypowiedziane w "Dwunastu gniewnych ludziach" przez Henryego Fondę, stały się reżyserskim credo Lumeta.

W ostatnich latach wycofał się z branży. Karierę zakończył w 2007 roku, żegnając się z kinem ostatnim ze swoich wielkich filmów "Zanim diabeł dowie się, że nie żyjesz". Dziesięć lat wcześniej zapytany, jak chciałby odejść, odpowiedział: "Nie zastanawiam się, co będzie po śmierci. Spalcie mnie i rozsypcie moje prochy przed delikatesami Katza". Właściciele słynnego nowojorskiego sklepu powinni być przygotowani na wizyty widzów, którzy tak jak Lumet szukają w kinie prawdy.

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.