Białoruska milicja przedstawiła portret podejrzanego o zamach
Dzień po tragedii w mińskim metrze władze, opozycja i eksperci zastanawiają się, kto i po co mógł podłożyć bombę. Na razie jest jednak więcej znaków zapytania niż odpowiedzi.
Jak ustalili śledczy, bomba, która wybuchła na stacji metra Kastrycznickaja w ścisłym centrum Mińska, zabiła 12 osób i raniła 204 osoby, miała moc 5 kg trotylu. Zamachowcy użyli nietypowego materiału wybuchowego - prochu strzelniczego. Dodatkowo odpalony zdalnie ładunek - umieszczony na peronie nieopodal ławki - był naszpikowany ćwiekami, by wywołać jak największe obrażenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.