Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

To będzie piękny półfinał. Chcemy zaatakować Niemców i zdobyć tytuł

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Z Andreą Pirlo , rozgrywającym włoskiej reprezentacji, rozmawia Remigiusz Półtorak

Zagracie znowu z Niemcami w półfinale wielkiej imprezy. W jednym takim pojedynku, zwycięskim, już brał pan udział - podczas mundialu w 2006 roku. Można porównać atmosferę przed tymi dwoma meczami?

Sytuacja jest niemal taka sama. Z tą różnicą, że Niemcy grali wtedy u siebie, więc oczekiwania wobec nich były jeszcze większe. Dzisiaj również są bardzo mocni, także psychicznie, bo idą od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale z drugiej strony, wiemy, że się nas boją, bo zawsze byliśmy dla nich niewygodnym przeciwnikiem. Dla mnie ten mecz też będzie szczególny. Powoli zbliżam się do końca kariery, emocje związane z pojedynkami o tak wielką stawkę mogą się już nie powtórzyć. Dlatego chcę się jeszcze nimi trochę nacieszyć.

Mówi pan - Niemcy są mocni. A jakie są ich najsilniejsze punkty?

Oglądaliśmy w telewizji wszystkie ich mecze w tym turnieju. W środę wcześnie po południu dokładnie analizowaliśmy ich grę. Wiemy, że mają bardzo dużo mocnych punktów - moim zdaniem szczególnie Oezil nadaje ton tej ekipie - ale wiemy również, że możemy ich pokonać.

Trener Loew mówi, że Włosi jak zawsze są znakomicie zorganizowani w obronie, ale w tym turnieju waszą wielką siłą jest również atak. Zgadza się pan z tym?

Dotychczasowe mecze pokazały, że jesteśmy mocni we wszystkich formacjach. Podobnie jak Niemcy. Dlatego nie mam wątpliwości, że to będzie piękny półfinał. W ostatnim spotkaniu pokazaliśmy, że możemy mieć przewagę w posiadaniu piłki i do tego samego będziemy dążyć również teraz.

Przyjeżdżaliście tutaj z drużyną, o której nie wiadomo było, na co ją stać. Teraz walczycie o finał Euro. Z jakim nastawieniem?

Z takim, że... jeszcze nic nie osiągnęliśmy na tych mistrzostwach. Tymczasem chcemy je wygrać! Nie chcemy zadowalać się tym, że doszliśmy do półfinału. Myślę, że paradoksalnie bardzo dużo dała nam porażka z Rosją (0:3 w ostatnim meczu przed Euro - red.). Sprowadziła nas na ziemię.

Wszyscy mówią o karnym, którego pan strzelał Anglikom. Kiedy podjął pan decyzję, by tak (podcinką w środek bramki - red.) zaskoczyć bramkarza?

Wtedy gdy podchodziłem do piłki. Takich rzeczy się nie przewiduje. To jest moment, w którym trzeba ocenić sytuację. Zobaczyłem, że bramkarz jest pewny siebie, i pomyślałem, że dobrze byłoby dodać trochę pewności naszej drużynie.

Z powodu kalendarza macie dwa dni krótszy odpoczynek od Niemców. Trener Prandelli zwracał uwagę, że UEFA powinna coś z tym zrobić.

Dwa dni przed tak ważnym spotkaniem to bardzo dużo. Lepiej byłoby, aby siły były bardziej wyrównane, np. kosztem tego, że turniej kończy się później.

Niektórzy porównują pana do hiszpańskich rozgrywających, a włoską drugą linię do tej hiszpańskiej. Która jest lepsza?

Hiszpanie od lat grają piękny futbol. Nie sądzę jednak, żeby poziom naszych pomocników znacznie się różnił. My również mamy czterech, pięciu zawodników, którzy mogliby grać w każdej drużynie.

Pan się jednak zdecydowanie wyróżnia. Do tego stopnia, że zaczęły pojawiać się głosy o Złotej Piłce.

To miłe, choć ja o tym nie myślę. Dopóki będą występować Lionel Messi i Cristiano Ronaldo, będzie trudno ich pokonać. Jeżeli ktoś strzela ponad 60 goli w sezonie, jak może nie zdobyć Złotej Piłki?

@RY1@i02/2012/124/i02.2012.124.00000080a.803.jpg@RY2@

Dużo nam dała porażka 0:3 z Rosją tuż przed otwarciem mistrzostw Europy. Sprowadziła nas na ziemię. Na Euro zaś niczego jeszcze nie osiągnęliśmy. Półfinał to dla nas żaden sukces. Chcemy wygrać - mówi napastnik Juventusu Turyn i reprezentacji Włoch, dla której zdobył 10 bramek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.