Milicja działa wbrew przepisom
Ukraina
W zeszłym roku na Ukrainie odnotowano niemal milion przypadków znęcania się milicjantów nad osobami zatrzymanymi.
Ten bilans na kilka miesięcy przed Euro 2012 jest kompromitujący.
W porównaniu z 2010 r. liczba przypadków znęcania się wzrosła o 1/4. Corocznie, najczęściej w wyniku pobicia lub nieudzielenia pomocy lekarskiej, w ukraińskich aresztach i więzieniach umiera kilkadziesiąt osób. Takie wnioski płyną z opublikowanego właśnie raportu, nad którym pod egidą Ukraińskiej Grupy Helsińskiej ds. Praw Człowieka pracowało 30 podobnych organizacji.
- Człowiek, którego wina nie została jeszcze dowiedziona przed sądem, przez 40 minut leżał na podłodze w konwulsjach. Po niekończących się prośbach współosadzonych o pomoc, pijany personel medyczny zaglądał przez wizjer i się śmiał - opowiadał dziennikarz telewizji TWi Kostiantyn Usow, badający sprawę 21-latka, który zmarł w areszcie na kijowskiej Łukjaniwce.
W tym samym areszcie w czasie procesu była trzymana była premier Julia Tymoszenko.
Obrońcy praw człowieka alarmują, że w niektórych koloniach karnych tortury, znęcanie się i gwałty na więźniach są na porządku dziennym. W jednym z obiektów na Doniecczyznie podobno istnieje nawet nieformalny zespół, zwany piątą zmianą, zajmujący się wyłącznie znęcaniem się nad osadzonymi. Zdaniem prawników głównym problemem jest poczucie bezkarności. Milicjanci winni pobicia podejrzanego na komisariacie rzadko są pociągani do odpowiedzialności. Jeszcze trudniej ukarać kogoś za przestępstwo popełnione na terenie więzienia czy łagru.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu