Koniec terroryzmu. FARC rezygnuje z porwań
Kolumbia
FARC - lewacka partyzantka narkotykowa od niemal półwiecza tocząca z rządem Kolumbii krwawą wojnę domową, ogłosiła wstrzymanie porwań i uwolnienie jeńców.
W rękach Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii wciąż pozostają setki więźniów, w tym dziesięciu policjantów i żołnierzy. "Od tego momentu zarzucamy tę praktykę (porwania dla okupu) w naszej działalności rewolucyjnej" - czytamy w wydanym oświadczeniu. "Doceniamy oświadczenie FARC o przerwaniu porwań jako ważny i niezbędny krok we właściwą stronę, ale to nie wystarczy" - napisał na swoim koncie na Twitterze prezydent kraju Juan Manuel Santos.
Zdaniem ekspertów oświadczenie to kolejna sugestia pod adresem władz w Bogocie o chęci nawiązania rozmów pokojowych. - Inkorporacja FARC do systemu demokratycznego byłaby wspaniałą wiadomością - komentował w rozmowie z Reutersem Victor Ricardo, który uczestniczył w podobnych negocjacjach z organizacją przed dziesięcioma laty. Może to być zarazem dowód słabości FARC. Choć uznawanej za terrorystyczną organizacji nieformalnie pomaga sąsiednia Wenezuela, osłabiły ją wspierane przez Amerykanów ofensywy kolumbijskiej armii. W 2008 r. w trakcie jednej z akcji wojsko oswobodziło najsłynniejszego więźnia FARC, kolumbijską polityk francuskiego pochodzenia Ingrid Betancourt.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu