Związki zawodowe mówią "nie" reformie rynku pracy
Hiszpania
Madryt i inne miasta protestują przeciwko zapowiedzianej tydzień temu przez premiera Mariano Rajoya reformie rynku pracy. Wczoraj manifestanci wyszli na ulice aż w 57 miejscach. W Madrycie było ich ponad pół miliona, a w Barcelonie 450 tysięcy.
- Nie zaprzeczamy, że zmiany są konieczne, ale chcemy mieć na nie wpływ. W przeciwnym wypadku klimat socjalny w kraju będzie się stale pogarszał - ostrzegł Candido Mendez, szef jednej z dwóch największych central związkowych UGT. Nie posunął się jednak do zapowiedzi strajku generalnego.
W tym samym czasie Mariano Rajoy na spotkaniu w Sewilli przekonywał, że "tylko sami Hiszpanie mogą wyprowadzić kraj z kryzysu, godząc się na niezbędne zmiany".
Ogłoszona przez rząd reforma zakłada w szczególności zerwanie z systemem ustalania wysokości płac i warunków pracy w ramach umów branżowych. W nowym układzie to pracodawcy sami mogliby ograniczyć wysokość pensji swoich pracowników. Jednocześnie reforma zmniejsza wielkość przysługujących odpraw z 45 do 20 dni za każdy przepracowany rok. Dodatkowo bezrobotni otrzymujący zasiłki musieliby za darmo świadczyć usługi na rzecz samorządu, w którym są zameldowani. Ma to z jednej strony ograniczyć szarą strefę, z drugiej odciążyć budżety władz lokalnych.
Lewicowy dziennik "El Pais" we wczorajszym komentarzu ostrzega jednak, że reforma poszła zbyt daleko. Jego zdaniem z jej powodu liczba bezrobotnych (dziś 5,3 mln) szybko wzrośnie do 6 mln, bo przedsiębiorcy zamiast szukać innych źródeł oszczędzania, zaczną gwałtownie redukować załogi. Pismo spodziewa się także masowych pozwów pracowników w sądach. - Nawet Milton Friedman nie wymyśliłby czegoś bardziej radykalnego - ocenia redakcja.
Ale według ekonomistów to zbyt sztywne regulacje rynku pracy są główną przyczyną tego, że Hiszpania ma dziś najwyższy wskaźnik bezrobocia w Unii (23 proc. osób w wieku produkcyjnym). Przedsiębiorcy nie chcą zatrudniać nowych pracowników w obawie, że ich zwolnienie będzie później bardzo kosztowne. Taki układ najbardziej uderza w młodych: aż 49 proc. Hiszpanów do 26. roku życia nie może znaleźć zajęcia.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu